Mit stanowiska zwanego „Naborowcem Talentów” od lat funkcjonuje w HR‑owym folklorze, choć niewiele ma wspólnego z rzeczywistym znaczeniem słowa „talent”. Pod modnymi tytułami typu Talent Acquisition Specialist, czy nawet „Talent Ninja” kryje się raczej językowa fantazja, niż precyzyjny opis roli. A że korporacyjna nomenklatura czasami lubi rozmijać się z logiką, warto na chwilę zatrzymać się przy samym pojęciu „talent” i zobaczyć, jak bardzo zostało ono nadwyrężone. Bo choć brzmi dostojnie i starożytnie, współczesne użycie często pozbawia je jakiegokolwiek prestiżu.
Co robi i kim jest Talent Acquisition Specialist?
O tym później, najpierw trzeba wytłumaczyć kilka podstawowych spraw i terminów.
Dość szybko można zauważyć, że słowo „talent” pełni dziś głównie funkcję marketingowego ozdobnika, który dawno utracił swoją dawną siłę przyciągania. W korporacyjnym języku stało się wyrazem używanym niemal odruchowo, przez co jego pierwotny sens uległ rozmyciu. Nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, choć w obecnych realiach pojęcie to częściej sprawdza się jako materiał na mem. niż jako rzeczywisty wyróżnik.
Mimo to moda na „talenty” wciąż trwa i prawdopodobnie jeszcze długo będzie obecna w HR‑owym słowniku. Dopiero z czasem niektórzy zaczynają dostrzegać, że pewne określenia przestają robić dobre wrażenie i zaczynają działać odwrotnie do zamierzeń. Nie od dziś wiadomo, że HR potrafi upiększać rzeczywistość, ale warto pamiętać, że słowa mają swoją wagę, a nadużywane tracą wiarygodność. „Talent Acquisition” jest właśnie przykładem takiego językowego tworu, który miał brzmieć nowocześnie i budzić entuzjazm, a coraz częściej wywołuje jedynie obojętne wzruszenie ramion. Nie wszystko, co efektownie nazwane, faktycznie błyszczy.
Co to jest talent? Gdzie szukać talentów?
Zacznijmy od definicji słowa talent.
Jako, że słowa mają swoje znaczenie (tak tylko ponownie wtrącę) warto przypomnieć, że www.sjp.pl podaje to tak:
1. uzdolnienie w jakimś kierunku, predyspozycje, zdolności;
2. człowiek utalentowany;
3. używana w starożytności (w Babilonii i Asyrii) jednostka wagowo-pieniężna;
4. w średniowieczu: pieniężna jednostka obrachunkowa równa 240 denarom
Także na dobry początek wiemy już, czym lub kim jest talent.

Czym teoretycznie z definicji zajmuje zatem Talent Acquisition Specialist?
Dostarczaniem jednostek obrachunkowych? Nie.
Dostarczaniem jednostek wagowych z Babilonii? Nie.
Dostarczaniem ludziom uzdolnień? Nie.
Dostarczaniem ludzi utalentowanych? Teoretycznie tak.
Być może czasami tak, mam taką nadzieję.
Czym teoretycznie faktycznie zajmuje się Talent Acquisition Specialist?
<źródło www.teoriabiznesu.pl – cytuję:>
„To taka osoba, która ma wiele zadań związanych głównie z procesem rekrutacji.”
Faktycznie eureka. Ameryka została odkryta, to jednak o to chodziło. Wiele zadań związanych głównie z procesem rekrutacji, czyli mówiąc językiem ludzi – po prostu rekrutacją.
„Te zadania to przygotowywanie i publikowanie ogłoszeń o pracę w różnych portalach, znajomość narzędzi wspierających rekrutację, dbanie o jakość, bezpieczeństwo i aktualność danych w bazie kontaktów, wyszukiwanie nowych kanałów pozyskiwania kandydatów, skuteczny research oraz pozyskiwanie najlepszych talentów branży IT.”
Tak, bo IT mimo, że w Polsce to ledwie 3% rynku pracy, to dla niektórych cały świat przecież.
Jak gdzieś wpisze się frazę IT, to przecież od razu lepiej to się pozycjonuje w Internecie. IT niebawem jak tak dalej pójdzie pojawi się też w składzie jogurtu.
„… przeprowadzanie ich przez proces rekrutacji. W firmie z kolei do jego zadań należy m.in. organizacja procesu rozmów rozwojowych z pracownikami…”
O tak, przecież to marzenie każdego pracownika, żeby świeżynka po psychologii lub zarządzaniu zasobami ludzkimi, filologii angielskiej, lub nawet po pedagogice uczyła absztyfikanta jak ma dalej rozwijać się. Bez tego zginiesz, nie dasz rady sam. Potrzebujesz krużganka oświaty i latarni, która prowadzić Cię będzie po bezkresie tego oceanu.
„…uczestnictwo w kreowaniu polityki personalnej oraz realizacja projektów w obszarze HR związanych z rozwojem.”
Aha…. czyli to taki rekruter, co szkoleniowcem też jest. A może szkoleniowiec, który rekrutuje. Tego to już nam nie wyjaśniono, duża plastyczność tu jest.
Czym różni się rekruter od Talent Acquisition Specialist?
To teraz sprawdźmy czym różni się poczciwy rekruter od prestiżowego Talent Acquisition Specialist.
<źródło www.teoriabiznesu.pl – cytuję:>
„Rekrutacja polega głównie na obsadzaniu stanowisk, a zadaniem specjalisty Talent Acquisition jest wyszukiwanie i pozyskiwanie talentów. Taka osoba ma za zadanie znalezienie wybitnych kandydatów, a także zbudować i utrzymywać relacje oraz dbać o pozytywny wizerunek firmy.”
Relacje, to ciekawe… czyli zwykły poczciwy rekruter rekrutuje tak jakby głównie osoby niewybitne, może nawet przeciętniaków, nieudaczników, nie bawi się w relacje, jest jak randka z Tindera z Dorotą. Biedny poczciwy rekruter jedynie obsadza, jak jakiś ogrodnik. Zrobi dziurkę w ziemi, zasadzi i podleje.

Można by z entuzjazmem unieść ręce do góry i ogłosić, że pojawienie się całej armii TAS‑ów to prawdziwe błogosławieństwo dla rynku pracy. W praktyce jednak ta nazwa trafia często do „zwykłych” rekruterów, bo brzmi efektownie i ma tworzyć wrażenie wyjątkowości. Rzeczywistość bywa mniej spektakularna, funkcję tę pełnią nierzadko osoby, które nie mają ani narzędzi, ani doświadczenia, by faktycznie rozpoznawać talenty, a czasem nawet podstawowych kompetencji rekrutacyjnych.
Zdarza się, że są to ludzie bardzo młodzi, dopiero zaczynający swoją drogę zawodową, których praca polega głównie na selekcji kandydatów, często selekcji opartej na uproszczeniach i stereotypach. W wielu organizacjach oznacza to przede wszystkim odrzucanie osób starszych, zgodnie z nieformalną polityką firmy, choć oficjalnie wszystko przykrywa się hasłami o różnorodności i inkluzywności. Całość bywa jeszcze opakowana w marketingowy efekt „wow”, który ma odwrócić uwagę od tego, że za nazwą nie zawsze idzie realna jakość. Niektórzy mogą uznać, że przesadzam, ale każdy kto zetknął się z tym z bliska wie, jak ten temat smakuje. Pozwoliłem sobie na odrobinę lżejszego tonu, bo kolejny sztywny tekst o rekrutacji byłby zwyczajnie nużący.
A tak swoją drogą – wolisz być rekrutowany przez rekrutera czy przez TAS‑a? A może nazwa nie ma żadnego znaczenia i liczy się tylko to, co ktoś faktycznie potrafi. „Alleluja i do przodu”, jak mawia pewien znany specjalista od rekrutacji.
Poczytaj sobie też Szanowny Internauto i Internautko o portalu Linkedin.
Linkedin. Portal możliwości i iluzji.
LINK:
https://dobryhr.eu/linkedin-portal-pelen-mozliwosci-iluzji-i-falszywych-autorytetow/
Autor: Jakub Iciaszek
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Potrzebujesz profesjonalnego CV lub doradztwa kariery?
A może marketingu na Linkedin lub strategii marketingowej?
Masz problemy z rekrutacją pracowników?
Zapoznaj się w takim razie z moją ofertą.
LINK:
Zapraszam do kontaktu.


