Trzęsienie ziemi na polskim rynku pracy trwa, choć często ukrywane jest za suchymi liczbami wskaźników, arogancją kupionych „ekspertów”, lakonicznymi wypowiedziami polityków. Realne dramaty pracowników i przewartościowanie podejścia do kariery są już faktem. Coraz więcej osób czuje, że przyszłość zatrudnienia nie jest tak pewna (choć nigdy nie była), jak jeszcze kilka lat temu. Rosnące bezrobocie, coraz mniejsza ilość ofert pracy, a także nowe zjawisko opisane jako job hugging – czyli kurczowe trzymanie się posad – wskazują, że coś fundamentalnego zmienia się w relacji pomiędzy ludźmi, a pracą. Poniżej znajdziesz kompleksowy przegląd tego, co dzieje się naprawdę, bez lukrowania i bez malowania trawy na zielono.
Bezrobocie rośnie, ludzie kurczowo trzymają się posad.
Jeszcze niedawno Polska była chwalona (chwilowo) za jedną z najniższych stóp bezrobocia w Unii Europejskiej, według Eurostatu w styczniu 2025 r. wynosiło ono ok. 2,6 % i było najniższe w całej UE. Jednak dane z końca 2025 i początku 2026 roku pokazują odmienny obraz, rejestrowane bezrobocie przekracza 5–6 %, a liczba osób zarejestrowanych w urzędach pracy rośnie w tempie niewidzianym od lat.
To oznacza, że setki tysięcy Polaków, kobiety i mężczyźni, młodzi i doświadczeni nerwowo patrzą na swoją przyszłość. Szczególnie niepokojący jest wzrost bezrobocia wśród młodych, w niektórych miastach liczba osób do 30. roku życia bez pracy zwiększyła się nawet o niemal 40 % rok do roku (dane 2026 rok).
W takiej sytuacji pracownicy zaczynają trzymać się pracy jak tonący kurczowo trzyma się koła ratunkowego. To właśnie o to chodzi w zjawisku job hugging – ludzie nie chcą zmieniać stanowiska, nawet jeśli są niezadowoleni, bo obawiają się, że na rynku nie znajdą nic lepszego. I mają rację, bo często nic lepszego po prostu nie znajdą. Termin ten pochodzi z obserwacji rynku międzynarodowego, ale jego symptomy są już widoczne także w Polsce. Z najnowszego Barometru Polskiego Rynku Pracy wynika, że aż 22 procent Polaków deklaruje, iż nic nie jest w stanie skłonić ich do zmiany obecnej pracy.
Job hugging oznacza, że osoby pracujące deklarują, iż nawet wyższe wynagrodzenie, czy lepsze warunki nie skłoniłyby ich do zmiany pracy. Bo stabilność, choć krucha, jest ważniejsza niż ryzyko przejścia przez długie poszukiwania nowej posady. To z kolei na pewno nie ułatwia pracy rekruterom. Taki schemat zachowania niesie ze sobą poważne konsekwencje. Po pierwsze stagnację kariery i ograniczenie rozwoju kompetencji, pracownik trzyma się miejsca, w którym może być niedowartościowany lub wypalony. Po drugie, spowalnia rotację na rynku pracy, co z kolei utrudnia znalezienie pracy osobom bezrobotnym. I koło się zamyka.
Drastyczny spadek ofert pracy na rynku.
Jednym z istotnych symptomów kryzysu jest nie tylko wzrost bezrobocia, ale też wyraźny spadek liczby ofert pracy. Dane pokazują, że liczba wolnych wakatów maleje, zarówno w ujęciu urzędowym (liczba zgłoszeń do urzędów pracy), jak i w analizach portali rekrutacyjnych. Grant Thornton rok 2026 podaje, że W raporcie z lutego 2026 r. liczba nowych ofert pracy na największych portalach w Polsce była o ok. 7 % niższa rok do roku. Statystyki Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że liczba wolnych miejsc pracy maleje rok do roku – np. w IV kwartale 2025 r. było ich 8,9 tys. mniej niż w III kwartale i 5,2 tys. mniej niż rok wcześniej (85,8 tys. wakatów ogółem). Według ostatnich danych GUS, odsetek firm które wstrzymują się z zatrudnianiem nowych pracownikiem jest ogromny – wynosi około 70-80 proc. Według danych Eurostatu w Polsce mamy prawie najniższą liczbę wolnych miejsc pracy w całej Unii Europejskiej (2025, grafika źródło: Obserwator Gospodarczy).

Czynniki tego spadku są złożone. Globalne spowolnienie gospodarcze, niepewność inwestorów, ale też narastająca automatyzacja i wykorzystanie sztucznej inteligencji (AI) sprawiają, że tradycyjne modele zatrudnienia ulegają transformacji. AI już teraz zmienia strukturę zadań w polskich firmach, zwiększa produktywność, ale także redukuje zapotrzebowanie na szeregi pracowników wykonujących powtarzalne czynności. Prognozy dla Polski i całej UE przewidują, że wpływ automatyzacji będzie coraz bardziej odczuwalny. Choć w wielu analizach mówi się, że sztuczna inteligencja nie doprowadzi do totalnej utraty pracy, to jednak pewne sektory są szczególnie narażone, a zmiana kompetencji będzie koniecznością.
Firmy widzą w automatyzacji sposób na obniżenie kosztów i zwiększenie efektywności, dlatego inwestują właśnie w technologie, które częściowo zastępują ludzi. W rezultacie liczba nowych ofert się kurczy, a te, które się pojawiają, często wymagają już wyższych kwalifikacji lub specjalistycznych umiejętności, co automatycznie zawęża pulę potencjalnych kandydatów. Według “Barometru Perspektyw Zatrudnienia dla IV kwartału 2025 roku” przeprowadzonego przez ManpowerGroup, najczęstszym powodem redukcji są zmiany rynkowe, które ograniczyły zapotrzebowanie na niektóre zawody (deklaruje 32% firm badanych).
Szuka się coraz dłużej.
Naturalną konsekwencją mniejszej liczby ofert i większej konkurencji na rynku pracy jest wydłużenie czasu poszukiwania nowego zatrudnienia. Dane z badania Barometr Polskiego Rynku Pracy wskazują, że przeciętny czas poszukiwania pracy jest dziś rekordowo długi – nawet blisko 4,5 miesiąca (2026). To znaczący wzrost w porównaniu z latami poprzednimi, kiedy średnia wynosiła około 3 miesięcy. Osoby z pokolenia Baby Boomers (50–64 lata) szukają najdłużej, ponad 7 miesięcy. Zjawisko ageizmu w Polsce jest niestety smutną codziennością dla wielu osób. Coraz więcej osób deklaruje, że znalezienie pracy jest trudniejsze niż jeszcze kilka lat temu – odczuwają to szczególnie młodzi, którzy dopiero wchodzą na rynek zatrudnienia i doświadczają dłuższych okresów oczekiwania na ofertę.
W praktyce oznacza to stres, niepewność finansową i konieczność kompromisów, wiele osób zgłasza, że bierze pierwszą dostępną ofertę, która może być poniżej ich kwalifikacji, tylko po to, by nie zostać bez dochodu. To z kolei wpływa na jakość życia, poczucie stabilności i szanse rozwojowe w dłuższej perspektywie. Efekty takich decyzji będą odczuwalne dopiero po pewnym czasie, chodzi o efekty społeczne.
W jakich sektorach będzie najwięcej zwolnień?
Spowolnienie gospodarcze i automatyzacja najmocniej uderzają w zawody oparte na powtarzalnych, schematycznych czynnościach. Tam, gdzie pracę da się zoptymalizować poprzez AI, firmy najszybciej widzą przestrzeń do redukcji kosztów i zwolnień dzięki AI i robotyzacji procesów.
W pierwszej kolejności dotyczy to administracji biurowej i back office. Wprowadzanie danych, obsługa dokumentów, fakturowanie czy raportowanie. To zadania, które dziś coraz częściej przejmują systemy informatyczne. Działy, które jeszcze niedawno wymagały licznych zespołów, mogą funkcjonować przy kilku osobach nadzorujących technologię. Podobnie wygląda sytuacja w obsłudze klienta. Contact center, infolinie i wsparcie pierwszej linii są zastępowane przez chatboty i voiceboty, szczególnie tam, gdzie rozmowy mają powtarzalny charakter. Zmiany mocno widać także w produkcji przemysłowej. Linie produkcyjne są zautomatyzowane, a rola pracownika przesuwa się z wykonywania pracy na nadzór nad maszynami. Maleje zapotrzebowanie na pracowników wykonawczych, rośnie na techników i operatorów systemów.
Coraz częściej zagrożone są również zawody uznawane dotąd za bezpieczne. Finansiści, prawnicy, marketerzy czy programiści wykonują wiele zadań opartych na analizie danych i tworzeniu treści, które AI potrafi realizować szybciej i taniej. Firmy zaczynają potrzebować mniej osób do tej samej pracy. Presja kosztowa dotyka także usług, logistyki i transportu. Automatyzacja magazynów, systemy planowania tras i optymalizacji procesów powodują, że restrukturyzacje i redukcje etatów stają się tam coraz częstsze. Najbardziej zagrożone są więc te role, w których praca polega głównie na przetwarzaniu informacji według schematu, a nie na kreatywności, relacjach czy złożonym podejmowaniu decyzji.
Warto też dodać, że Polski rynek pracy jest drugim od końca najgorszym rynkiem pracy w Unii Europejskiej. O czym przykładowo świadczy EU Job Quality Index, czyli indeks jakości rynków pracy krajów unijnych. Badanie terenowe Polskiego Instytutu Ekonomicznego z kolei wykazało, że kandydaci po 40-stym roku życia są zapraszani na rozmowy rekrutacyjne 4-krotnie rzadziej.
W jakich zawodach najłatwiej o pracę?
Mimo, że rynek pracy wyraźnie hamuje, to nie wszystkie branże odczuwają spowolnienie w takim samym stopniu. Są obszary, które wciąż chłoną pracowników, a nawet notują wzrost zapotrzebowania na nowe kompetencje. Dotyczy to przede wszystkim zawodów, w których albo brakuje rąk do pracy od lat, albo rozwój technologii i zmian cywilizacyjnych tworzy zupełnie nowe role.
Najbardziej widoczne jest to w szeroko rozumianym IT i obszarze kompetencji cyfrowych. Poszukiwani są nie tylko programiści, ale także analitycy danych, specjaliści od cyberbezpieczeństwa, administratorzy systemów, osoby zajmujące się sztuczną inteligencją czy automatyzacją procesów. Firmy, które inwestują w nowe technologie, potrzebują ludzi zdolnych te systemy wdrażać, nadzorować i rozwijać.
Kolejnym obszarem, który od lat zmaga się z niedoborem pracowników i nadal intensywnie rekrutuje, jest ochrona zdrowia oraz opieka. Lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, opiekunowie osób starszych czy personel pomocniczy to zawody, w których zapotrzebowanie nie maleje, a starzejące się społeczeństwo będzie je tylko zwiększać. Tu nie ma mowy o nadwyżce kandydatów, wręcz przeciwnie, pracodawcy konkurują o specjalistów.
Podobnie jest w branży budowlanej i technicznej. Elektrycy, instalatorzy, monterzy, specjaliści od odnawialnych źródeł energii czy automatyki budynkowej to dziś jedne z najbardziej poszukiwanych zawodów. Transformacja energetyczna, rozwój fotowoltaiki, pomp ciepła i nowoczesnych instalacji powodują, że fachowcy w tych obszarach mogą liczyć na stałe zlecenia i stabilne zatrudnienie. Wspólnym mianownikiem tych zawodów jest to, że nie są łatwe do zastąpienia przez AI, a jednocześnie korzystają z postępu technologicznego. To właśnie tam automatyzacja nie odbiera pracy, lecz tworzy nowe role.
Wnioski i podsumowanie.
Polski rynek pracy przeżywa dziś poważne przetasowania. Bezrobocie, choć wciąż relatywnie niskie w porównaniu z innymi krajami UE, rośnie, a liczba ofert pracy maleje. Coraz więcej osób doświadcza długiego, frustrującego procesu poszukiwania zatrudnienia, co z kolei napędza zjawisko job hugging, czyli kurczowego trzymania się posady, nawet gdy nie daje ona satysfakcji, czy perspektyw.
Naprzeciw tym zmianom stoją technologie – automatyzacja i sztuczna inteligencja, które redefiniują znaczenie wielu zawodów. Część miejsc pracy zniknie, inne się przekształcą, a jeszcze inne dopiero powstaną. Kluczem w tej transformacji stanie się kompetencja adaptacyjna, czyli gotowość do uczenia się, nabywania nowych umiejętności i elastyczność w podejściu do kariery.
Jedno jest pewne, to nie jest chwilowy kryzys, który minie z dnia na dzień. To fundamentalna zmiana, która wymaga od pracowników i pracodawców nowego myślenia o zatrudnieniu, rozwoju i bezpieczeństwie zawodowym. W tej dynamice „szansy i ryzyka” to właśnie umiejętność przemiany może stać się największym kapitałem każdego z nas.
(Źródła: Eurostat, GUS, Forsal, Obserwator Gospodarczy, Business Insider, inne)
Jak napisać dobre CV? Przeczytaj ten poradnik.
LINK:
https://dobryhr.eu/jak-napisac-dobre-cv-nie-badz-leszczem-badz-szczupakiem/
Autor: Jakub Iciaszek
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Potrzebujesz profesjonalnego CV lub doradztwa kariery?
A może marketingu na Linkedin lub strategii marketingowej?
Masz problemy z rekrutacją pracowników?
Zapoznaj się w takim razie z moją ofertą.
LINK:
Zapraszam do kontaktu.
