Co kobiety mówią o pracy? Opinie i rozmowy prywatne.
Długo wahałem się, zanim zdecydowałem się napisać ten artykuł. Tekstem tym częściowo naruszę swoją prywatność, ale myślę, że w granicach normy. To co napiszę będzie bezpośrednie i wzbudzi u niektórych osób być może kontrowersje. Mimo to zaryzykuję, bo wiem, że warto. Będzie to felieton o kobietach, tylko o kobietach. A dlaczego postanowiłem go napisać ? Żeby pokazać dwa różne brzegi tej samej rzeki. Tego nie przeczytasz w żadnym raporcie.
Wiedzę, którą się podzielę pozyskałem na stopie prywatnej, także poprzez portal randkowy, który okazał się kopalnią wiedzy. Od razu uprzedzam, że wszystko co napiszę nie jest poparte żadnymi badaniami naukowymi. Wszystko co napiszę będzie oparte na dziesiątkach rozmów z kobietami zarówno przez internet, jak i na żywo w cztery oczy (upgrade: po latach poparte jeszcze większą ilością rozmów). Portalu randkowego użyłem do celów nierandkowych, a w celu luźnych rozmów o pracy. Moje rozmówczynie były poinformowane o tym, wiedziały, że interesuję się rynkiem pracy i tematami „pracowymi”. Wszystko jest w pełni anonimowe. Było także anonimowe w trakcie rozmów. Ale pomału do meritum….
Jeśli chodzi o pozyskiwanie wiedzy i szczere konkretne informacje Linkedin to przedszkole. Większość ludzi tutaj odgrywa jakieś role, do tego wszystko jest okraszone propagandą sukcesu, ułożone pod szablon, okryte dyplomatyczną pelerynką, takim mięciutkim kożuszkiem bezpieczeństwa. Szablon przestaje funkcjonować, a esencja zaczyna wypływać, gdy wchodzi się w interakcję prywatną. Wtedy dopiero zaczyna być ciekawie, spontanicznie. Z racji specyfiki Linkedin tego na Linkedin raczej nie uświadczymy, albo przynajmniej niezbyt często. Facebook z racji swojej specyfiki też nam tego nie da. Za to ciekawym, lecz kontrowersyjnym źródłem może okazać się portal randkowy. Ludzie prywatnie mówią często zupełnie coś innego, niż na stopie oficjalnej. Nazwy portalu nie wymienię, choć mogę. Oczywiście jeśli masz żonę / męża to używać go nie możesz, bo może skończyć się to dla Ciebie źle, w razie wątpliwości skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą … lub prawnikiem. Jeśli jesteś singielką / singlem nic Ci teoretycznie nie grozi.
Wrażenia ogólne i emocjonalny rollercoaster.
Jeśli chodzi o nazwijmy to „bycie miłą i sympatyczną” najlepiej wypadły kobiety pracujące w służbie zdrowia, oraz kobiety pracujące w służbach mundurowych. Poznawanie ich było przyjemnością. Rzadko wśród nich zdarzały się przypadki labilne emocjonalnie lub agresywne. Po prostu miłe, kobiece i wesołe kobiety.
Bardzo fajne osobowości pojawiały się także wśród tak zwanych wolnych zawodów i zawodów kreatywnych związanych z dziennikarstwem lub sztuką. Takie kobiety potrafiły prowadzić ciekawe abstrakcyjne rozmowy, a to nie każdy potrafi. Równie ciekawe rozmowy udawało mi się nawiązywać z paniami prowadzącymi swoje własne (stworzone przez siebie) biznesy, często dało się wyczuć pasję tematu, a jak jest pasja jest i żywa rozmowa. Z reguły bardzo ciekawe interakcje były z psycholożkami, ale nie z sektora biznesowego, te z sektora biznesowego były mniej jakby to ująć… porywające.
Czasami nieco mniej sympatycznie na ich tle wypadały kobiety pracujące w korporacjach, szczególnie te, które pełniły funkcje menadżerskie, najczęściej menadżerskie sprzedażowe. Czasami można było wyczuć przerost formy nad treścią i brak szacunku do ludzi. Podobnie wypadały nauczycielki. Przepraszam za szczerość, ale miało być bez pardonu i szczerze. Panie z HR-ów niestety też były często specyficzne, bywało, że zachowywały się po prostu sztucznie, mało wyraziście, a nawet pompatycznie i wulgarnie. Kobiety pracujące w handlu, przedstawicielki handlowe, przedstawicielki medyczne często nie potrafiły zostawić pracy po pracy, po prostu ciągle sprzedawały lub mówiły o produktach, które sprzedawały. Niewiele rozmawiałem z kobietami z branży IT, czy z kobietami, które były inżynierami, było ich niewiele. Wojujący radykalny feminizm i mentalnie agresywne zachowania wobec mężczyzn przejawiały dość często kobiety ze świata korpo biznesu, psycholożki z tego sektora, kobiety zajmujące się coachingiem. A także nauczycielki, pedagożki. To paradoks, ale w tych grupach był często spory problem ze swobodną komunikacją. Czasami nie dało się rozmawiać. Dziwne było to tym bardziej, że przecież są to sektory silnie sfeminizowane, gdzie to kobiety sobie rozdają same karty. To tyle odnośnie luźnych spostrzeżeń.
Dało się zauważyć, że dość często kobiety przenosiły swoje zachowania, a także problemy z pracy na sferę prywatną. Przyznam, że było to dość męczące i natarczywe. Work-life-balance najczęściej nie działał, dlatego miałem bardzo ułatwione zadanie odnośnie pytań związanych z pracą. Dla bardzo wielu Pań był to o dziwo temat ulubiony, tak jakby na niego wręcz czekały. Nasze kochane Polki są pracoholiczkami, a to niektórym z nich rujnuje życie prywatne, a także zdrowie. W ujęciu ogólnym mocno odczuwalny był też częsty brak głębszej refleksji nad czymkolwiek i nastawienie na szybki konsumpcjonizm. Tylko kasa, kasa i wojna z facetami o kasę. W tym gdzieś daleko majaczył niemrawy romantyzm i marzenia o księciu na białym koniu. Nierzadko dochodziło do różnego typu zaprzeczeń, naprzemiennie wypieranie, zaprzeczanie, a potem ucieczka do tego, co było wypierane. Emocjonalny rollercoaster.
Ciekawe pytania. Ciekawe odpowiedzi.
Wielu kobietom zadawałem pytanie, czy wolą jako szefa kobietę, czy mężczyznę? Bardzo nieliczne mówiły, że kobietę. Pewna część, że nie ma to dla nich znaczenia, bez różnicy. Wiele kobiet z którymi rozmawiałem mówiło, że wolą mieć szefa mężczyznę lub pracować z mężczyznami, bo „faceci” są mniej złośliwi, mniej pamiętliwi i bardziej konkretni.
Pytałem także, czy sądzisz, że kobiety są dyskryminowane zarobkowo, czy zarabiają mniej od mężczyzn? Kilka twierdziło, że tak. Chociaż nie potrafiło podać ani jednego takiego przykładu z życia. Większość Pań mówiła, że się z czymś takim nigdy nie spotkała i że zarabia tyle samo co ich koledzy. Oczywiście wiem, że feministki będą mi miały za złe, że dzielę się tym, co powiedziały mi kobiety.
Pytałem, czy spotkałaś się z molestowaniem seksualnym ze strony mężczyzn lub z zachowaniami przekraczającymi normy przyzwoitości ? Niestety większość kobiet potwierdziła, że spotkała się z niestosownym zachowaniem ze strony mężczyzn, niektóre mówiły, że jest to częste. Poznałem jedną kobietę, która wyjawiła, że naruszono jej cielesność na imprezie integracyjnej, sprawca podobno poniósł karę, został skazany wyrokiem sądowym. Jedna kobieta twierdziła, że była napastowana seksualnie przez inną kobietę, jednak sprawy nigdzie nie zgłaszała, bo się wstydziła.
Pytałem, czy sądzisz, że kobiety lepiej pracują od mężczyzn? Wiele kobiet mówiło, że tak, że lepiej pracują od mężczyzn, lecz mimo to duża część z nich twierdziła, że woli pracować z mężczyznami, niż z kobietami. Feministki częściej twierdziły, że wolą pracować z kobietami. Tak, kobiety bez względu na poglądy polityczne i społeczne z reguły twierdziły, że pracują lepiej. Takie miały odczucia własne.
Kobiety, które nie miały dzieci pytałem, czy boisz się o utratę pracy lub stanowiska, gdybyś planowała lub urodziła dziecko. Kobiety z sektora biznesowego reagowały dość impulsywnie, niektóre mówiły, że nie mogą sobie pozwolić na dziecko, bo mogą stracić pracę. Kobiety z budżetówki i mundurówki rzadziej obawiały się o utratę pracy, wyjątek stanowiły pielęgniarki pracujące na kontraktach, ale w takich sytuacjach mówiły, że mogą wcześniej po prostu przejść na etat. Kobiety, które prowadziły swoje firmy najczęściej nie planowały w najbliższej przyszłości dzieci. Dość łatwo nasuwa się skojarzenie z poczuciem bezpieczeństwa, gdzie jest większe, a gdzie go po prostu brak. I to jest smutne, na pewno też nie sprzyja dzietności w Polsce.
Patologia i skrajności.
Spotkałem się z przypadkiem kobiety, która chwaliła się, że zatrudniła sekretarkę, którą traktuje jak zabawkę, dosłownie jak niewolnicę. Spotkałem się z kilkoma przypadkami kobiet, które twierdziły, że mężczyźni są gorsi od kobiet. Jednocześnie twierdziły, że są za równouprawnieniem. Były to głównie kobiety z sektora korporacyjnego. Wiele kobiet mówiło, że choruje na różnego typu nerwice lub depresje związane z przewlekłym stresem, najczęściej mówiły, że ma to związek z pracą, rzadziej z życiem prywatnym. Częściej określały to jako depresję, rzadziej jako nerwicę. Nie prowadziłem notatek, ale mniej więcej była to co trzecia kobieta, czyli bardzo wiele. Były to często kobiety z sektora biznesowego. Znacznie rzadziej z budżetówki, czy mundurówki. Podzieliłem się z Wami efektem swojego małego eksperymentu. Nie bazowałem w żaden sposób na żadnych badaniach. Mam też świadomość, że niektóre panie mogły nie mówić prawdy i konfabulować, ale raczej wątpię, aby konfabulowała większość Pań. W artykule mowa o kobietach samotnych, najczęściej z wyższym wykształceniem, hetero lub bi seksualnych w wieku 30-45 lat z dużych i średnich miast. Domyślam się, że kobiety o innym profilu, lokalizacji i wieku mogłyby opowiedzieć nieco inne historie. To wszystko pokazuje, jak bardzo świat kobiet jest zróżnicowany, świat zawodowy. Fajnie było poznać jakiś jego fragment.
Wszystkim rozmówczyniom bardzo dziękuję za rozmowy.
Wszystkiego dobrego.
Przy okazji polecam mój tekst na temat ageizmu.
LINK:
https://dobryhr.eu/ageizm-powstrzymajmy-to-szalenstwo/
Autor: Jakub Iciaszek
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Potrzebujesz profesjonalnego CV lub doradztwa kariery?
A może marketingu na Linkedin lub strategii marketingowej?
Masz problemy z rekrutacją pracowników?
Zapoznaj się w takim razie z moją ofertą.
LINK:
Zapraszam do kontaktu.


