Jakub Iciaszek Blog & Website

rynek pracownika

KŁAMSTWO RYNKU PRACOWNIKA W POLSCE. MIT OBALONY

Kochani, kłamstwo rynku pracownika w Polsce jest bardzo wdzięcznym i zabawnym tematem do opisania. Chociażby z tego względu, że mit rynku pracownika promują ramię w ramię zarówno pracodawcy, jak i rządowa PiS-owska propaganda. W standardowych warunkach pracodawcy najczęściej stoją przecież po przeciwnej stronie barykady w stosunku do rządów PiS-u, który rzekomo ich niby ciągle tłamsi i wyzyskuje. Dlatego tym bardziej zabawne jest to, że w kwestii promocji kłamstwa rynku pracownika idą ramię w ramię razem. Czyli jak widać można z wrogiem podać sobie ręce, gdy jest to nam na (ręce)… rękę. Obrońcy mitu rynku pracownika w zasadzie nie potrafią z reguły podać ani jednego logicznego argumentu na jego istnienie, to najczęściej argumentacja jedynie emocjonalna lub oparta na wybiórczych błędach poznawczych lub zwykłej manipulacji. W ujęciu ogólnym całościowym zjawisko rynku pracownika w Polsce nie występuje i nigdy nie występowało, przynajmniej w historii Polski po 1989 roku. W bajce tej lubują się też czasami różne agencje pracy, bo słodko brzmi.

Jak wykiełkował ten mit?

Czy może inaczej, jak urodził się ten propagandowy bękart?

Urodził on się dość nagle kilka lat temu. Podobnie jak mit „zielonej wyspy za Tuska”, zielona wyspa też rozkwitła nagle, niczym psie kupki w parku w trakcie odwilży. U źródła tej manipulacji leży niedobór pracowników w niektórych branżach i zawodach. Podam tylko kilka przykładów, najbardziej kontrastowych i popularnych.

Intensywny rozwój branży IT na świecie spowodował także wzrost zapotrzebowania na specjalistów z tego sektora, to naturalne. Polscy specjaliści z tej branży stali się łakomym kąskiem zarówno dla firm zagranicznych jak i naszych polskich. Płace w IT jak na polskie realia są bardzo atrakcyjne, specjalistów szczególnie klasy mid/senior brakuje (ciekawe dlaczego) i tak poczucie tej sielanki zaczęto przenosić na inne branże, gdzie tej sielanki zdecydowanie brak. W branży IT pracuje w Polsce ledwie 500 tysięcy ludzi, piszę ledwie, bo to tylko 3% udziału w rynku pracy wśród pracujących w kraju. W Polsce jest około 17 milionów pracujących. Do tego trzeba by wspomnieć, że nie każdy z branży IT to rozchwytywany programista, bo IT to nie tylko gwiazdy programowania.

Z kolei w branży budowlanej, która jest często przytaczana jako rzekomy argument rynku pracownika (znowu magiczne przeniesienie na cały rynek pracy), to też często zwykły brak rąk do pracy. Jednak tu też brak rąk do pracy nie wynika z rynku pracownika. A dokładnie z czegoś odwrotnego. Z braku rynku pracownika i z problemów branży. Różnej maści „budowlańcy” przez całe lata uciekali z Polski do pracy za granicą, gdzie znacznie lepiej się pracuje i dużo więcej zarabia, dlatego ich brakuje w Polsce. Część polskich budowlańców pracuje rotacyjnie, czyli czasowo wykonuje usługi za granicą, a czasami wykonuje usługi w Polsce. Jednak sam niedobór rąk do pracy nie świadczy o rynku pracownika w tym wypadku. Podobnie jest ze spawaczami i monterami, którzy z powodu rynku pracownika w Polsce woleli wyjechać pracować do biednej Norwegii lub Anglii <ironia>.

Czasami słyszę, że jest rynek pracownika w branży medycznej. Przyznam że to brzmi wyjątkowo niesmacznie. Branża medyczna boryka się faktycznie z niedoborem pracowników, jednak rynku pracownika tam nie ma. Sektor ten został systemowo przez lata dorżnięty przez brak sensownej polityki związanej z ochroną zdrowia. Doprowadziło to przez lata do wielopoziomowej zapaści w tym sektorze, też zapaści personalnej. Atrakcyjność dla młodych ludzi zostania obecnie pielęgniarką, czy ratownikiem medycznym jest niska. Lekarz, pielęgniarka, ratownik medyczny pracują bardzo dużo, między innymi z powodu braku personelu, robią to, żeby pokrywać braki systemowe. Średni wiek pielęgniarki to około 51 lat, średni wiek chirurga to około 60 lat, a do zabezpieczenia systemu ratownictwa 999 brakuje około 4 do 5 tysięcy ratowników medycznych, bo odchodzą z pracy. Ochrona zdrowia to też bardzo słabo opłacani analitycy medyczni i fizjoterapeuci. Gdy ktoś odchodzi z pracy lub nie chce wykonywać danej pracy, to zdecydowanie nie jest rynek pracownika – to tak tytułem logiki.

Żeby nie rozpisywać się przesadnie, bo na ten temat można napisać całą książkę przejdę do wypisania argumentów potwierdzających brak rynku pracownika, a także wytłumaczę w jakich miejscach dochodzi do manipulacji lub niezrozumienia. Rynek pracy to bardzo złożony organizm. Niestety żeby go zrozumieć trzeba się trochę wysilić. I zacząć łączyć puzzle, najlepiej bez emocji i bez propagandy. Zatem otwieramy tę konserwę, do dzieła.

1. Sam brak rąk do pracy nie definiuje jednoznacznie rynku pracownika.

2. Brak ludzi do pracy wynika często z emigracji, a ludzie nie uciekają z kraju, gdy jest w danym kraju rynek pracownika, bo wtedy emigrować zarobkowo nie muszą.

3. Spadek bezrobocia nie definiuje jednoznacznie rynku pracownika, trzeba to zestawić z parametrem wzrostu/spadku zatrudnienia oraz ze wzrostem/spadkiem emigracji ekonomicznej. Przykładowo bezrobocie może spadać nie dlatego, że wzrasta zatrudnienie w kraju, tylko dlatego, że rodacy Polacy dalej wyjeżdżają do pracy za granicę.

4. Czas szukania pracy w Polsce w sektorze white collars szczególnie na entry level jest bardzo długi, często jest to ponad rok lub dłużej.

5. Jakość rekrutacji w Polsce jest bardzo niska. Z reguły brak feedbacków, brak widełek zarobkowych w ogłoszeniach. Pracodawcy utknęli mentalnie w syndromie „kwiatu paproci”, czyli przy coraz większych niedoborach ludzi dalej szukają rzadkich ideałów. Przyznam, że to jedno z najgłupszych zachowań pracodawców na polskim rynku pracy. A niska jakość rekrutacji nigdy nie świadczy o rynku pracownika, tylko o jego braku.

6. Duża rotacja nie świadczy o rynku pracownika, wręcz przeciwnie. Duża rotacja świadczy o niskiej atrakcyjności pracy w danym miejscu. Niska atrakcyjność pracy to nie rynek pracownika. Tam gdzie się dobrze płaci rotacja jest mała lub średnia.

7. To, że dobrzy i rzadcy specjaliści są rozchwytywani nie świadczy o rynku pracownika, bo rzadcy i unikatowi specjaliści są rozchwytywani zawsze. Dobry lekarz, czy dobry inżynier był rozchwytywany nawet za komuny za Gierka i za Jaruzelskiego.

8. Wzrost liczby ogłoszeń o pracę w internecie nie ma związku z rynkiem pracownika. To dalej ta sama zamknięta bańka tego wszystkiego co wymieniłem powyżej. Do tego trzeba zaznaczyć, że wiele ogłoszeń o pracę, to ogłoszenia fałszywe lub pro forma.

9. W Polsce postępuje rozwarstwienie społeczne i przybywa ludzi biednych, w tym biednych ludzi pracujących. To zdecydowanie przeczy rynkowi pracownika.

10. To, że HR-owiec lub rekruter nie potrafi zrekrutować pracownika nie jest dowodem na rynek pracownika. Za to jest to często dowodem na to, że taki rekruter nie potrafi rekrutować. Lub że oferta pracy jest słaba. Lub jedno i drugie.

11. W Polsce jest duża dyskryminacja na rynku pracy w zasadzie z każdego powodu. Ciężko mówić o rynku pracownika przy tak niedojrzałym dyskryminacyjnym rynku pracy.

12. Ledwie 17% Polaków zarabia średnia krajową lub więcej, to pokazuje brak rynku pracownika.

13. W Polsce około 30% pracujących nie ma żadnych oszczędności. To wynik bardzo słabych zarobków względem kosztów życia. To zaprzecza rynkowi pracownika.

14. W bardzo wielu przypadkach efektem niedoboru pracowników są niskie wynagrodzenia.

15. W Polsce występuje zjawisko rynku pracownika taniego.

16. Mimo niedoboru pracowników w wielu zawodach osoby po przebranżowieniu się na dany zawód mają duże problemy ze znalezieniem pracy.

17. Polska jest rekordzistą w UE w wypychaniu ludzi na działalność gospodarczą i umowy śmieciowe.

18. Cała Polska nie jest Wrocławiem i Warszawą, w wielu miejscach w kraju w ogóle nie ma pracy.

Artykuł ten powstał z inspiracji jakie dały mi liczne rozmowy na ten temat na portalu Linkedin. Jest to podsumowanie dyskusji z ostatnich kilku lat. Wszystkim, którzy brali w nich udział jestem niezmiernie wdzięczny.

Warto zaznaczyć, że kreowanie mitu rynku pracownika w Polsce jest zjawiskiem szkodliwym społecznie i nikomu na dłuższą metę to nie służy, ani pracownikom, ani pracodawcom. Kłamstwo generuje konflikty, a zaklinanie rzeczywistości nie rozwiązuje problemów. Te 18 punktów to zapewne nie wszystkie argumenty obalające mit rynku pracownika. Jeśli jakieś przeoczyłem, to napisz do mnie, a je dopiszę do tej listy.

Autor: Jakub Iciaszek
Wszelkie prawa zastrzeżone.