Jakie są źródła głupoty i dlaczego tak łatwo ulegamy błędnym przekonaniom?

Ludzie wierzą w głupoty, bo głupoty są łatwiejsze do przyjęcia niż fakty które wymagają myślenia. Mechanizmy poznawcze działają jak filtr, który przepuszcza to co wygodne, a odrzuca to co wymaga wysiłku. W efekcie człowiek częściej wybiera narrację, która go uspokaja, niż prawdę która go konfrontuje. I właśnie dlatego głupota nie jest wyjątkiem, tylko naturalnym produktem ludzkiego umysłu. Są też ludzie, którzy nie mają wykształconych filtrów poznawczych.

Wiara w pseudonaukę to jeden z najbardziej powszechnych sposobów ucieczki od rzeczywistości. Ludzie wybierają pseudonaukę, bo daje im, to czego nauka dać nie może: prostą narrację, szybkie odpowiedzi i poczucie wyjątkowości. Nauka jest trudna, wymaga myślenia, weryfikacji, cierpliwości i pokory. Pseudonauka jest łatwa. Wystarczy uwierzyć. Nie trzeba sprawdzać, nie trzeba analizować, nie trzeba rozumieć. Wystarczy przyjąć narrację która brzmi atrakcyjnie.

Pseudonauka działa jak psychologiczny fast food. Smakuje dobrze, ale niszczy. Daje natychmiastową ulgę, ale odbiera zdolność krytycznego myślenia. Ludzie wierzą w pseudonaukę, bo nie rozumieją jak działa nauka. Nie wiedzą czym jest metoda naukowa, czym jest falsyfikacja, czym jest korelacja i czym jest przyczynowość. Dlatego wierzą w astrologię, bioenergoterapię, cudowne suplementy, testy osobowości z internetu i coachingowe diagnozy. To nie jest wiedza. To jest iluzja wiedzy. Pseudonauka ma jeszcze jedną zaletę. Pozwala ludziom poczuć, że wiedzą coś, czego inni nie wiedzą. To daje poczucie przewagi. A poczucie przewagi jest silniejsze niż prawda. Dlatego pseudonauka będzie istnieć zawsze. Bo odpowiada na potrzeby emocjonalne, nie intelektualne.
Podobnie jak religia.

Coaching w swojej zdrowej formie jest narzędziem rozwojowym. Problem w tym, że większość tego, co ludzie nazywają coachingiem, nie ma nic wspólnego z psychologią, rozwojem ani nauką. To zbiór sloganów, uproszczeń i magicznego myślenia. Głupoty coachingowe działają, bo obiecują rzeczy niemożliwe: natychmiastową zmianę, natychmiastową motywację, natychmiastowy sukces. Kolejny fast food emocjonalny. Smakuje dobrze, ale nie ma żadnej wartości.

Wystarczy afirmować, wizualizować i wierzyć. A także uwierzyć w iluzję, że problem nie leży w rzeczywistości, tylko w nastawieniu. To wygodne, bo pozwala ignorować fakty. Jeśli coś ci nie wychodzi, to znaczy, że za mało wierzysz. Nie że system jest wadliwy. Nie że warunki są trudne. Nie że potrzebujesz wiedzy i zasobów, tylko, że za mało wierzysz. Głupoty coachingowe są popularne, bo są proste. Bo są miłe. Bo nie wymagają wysiłku. Bo nie konfrontują z prawdą. A prawda jest taka, że rozwój wymaga pracy, czasu, błędów i krytyki. Coachingowe slogany są jak cukier. Dają energię na chwilę, ale niszczą na dłuższą metę. Coachingowa stopa cukrzycowa może być nieuleczalna.

Myślenie magiczne działa jak psychiczny amortyzator, który chroni człowieka przed konfrontacją z własną bezsilnością. Pozwala wierzyć, że świat jest przewidywalny, nawet jeśli nie jest. Tworzy iluzję sprawczości tam, gdzie realna sprawczość wymagałaby pracy, wiedzy i odpowiedzialności. W dłuższej perspektywie odbiera jednak zdolność do realnego działania, bo zastępuje je fantazją o działaniu. A człowiek który żyje w fantazji, przestaje widzieć fakty i zaczyna podejmować decyzje, które prowadzą go prosto ku zderzeniu ze ścianą.

Myślenie magiczne to przekonanie że świat działa według prostych, symbolicznych zasad. Że wszystko ma ukryty sens. Że istnieją znaki, energie, przeznaczenia. Że można przyciągnąć sukces myślami. Że można zmienić życie afirmacjami. Że można ominąć rzeczywistość jeśli się wystarczająco mocno wierzy. Myślenie magiczne jest atrakcyjne, bo daje poczucie kontroli. Jeśli świat jest chaotyczny, to człowiek czuje się bezradny. Jeśli świat jest magiczny, to człowiek czuje się wyjątkowy. Dlatego ludzie wolą bajki od faktów. Bajki są prostsze. Bajki są przyjemniejsze. Bajki nie wymagają wysiłku. Problem polega na tym, że bajki nie rozwiązują problemów. One tylko je maskują. A maskowanie problemów zawsze kończy się katastrofą. Myślenie magiczne często występuje w religiach i w złej formie coachingu.

Teorie spiskowe są jak wirusy. Rozprzestrzeniają się szybko, bo trafiają w najgłębsze ludzkie potrzeby: potrzebę sensu, potrzebę kontroli i potrzebę wyjątkowości. Gdy świat jest skomplikowany, teoria spiskowa daje proste wyjaśnienie. Gdy świat jest chaotyczny, teoria spiskowa daje porządek. Gdy człowiek czuje się bezsilny, teoria spiskowa daje mu poczucie, że zna prawdę której inni nie widzą.

Teorie spiskowe działają też dlatego, że są emocjonalnie atrakcyjne. Zawsze mają bohaterów i złoczyńców. Zawsze mają tajemnicę. Zawsze mają narrację, która pozwala poczuć się kimś ważnym. Człowiek który wierzy w teorię spiskową, wierzy, że widzi więcej, niż inni. To daje mu tożsamość. A tożsamość jest silniejsza niż fakty. Największym problemem teorii spiskowych jest to, że są odporne na dowody. Każdy dowód przeciwko teorii staje się dowodem na to, że spisek jest jeszcze większy. To zamknięty system. Logicznie nie do obalenia, emocjonalnie nie do ruszenia. Dlatego teorie spiskowe są tak trwałe. Nie dlatego, że są sensowne. Dlatego, że są psychologicznie wygodne.
Co nie zmienia faktu, że spiski istniały, istnieją i będą istnieć – ale wyznawcy teorii spiskowych ich i tak nie odkryją, bo nie mają ku temu zasobów.
To taki zabawny paradoks.

Człowiek jest istotą plemienną. Należy do grup, identyfikuje się z nimi i broni ich przekonań nawet wtedy, gdy są irracjonalne. Jeśli grupa wierzy w głupoty, jednostka też zaczyna wierzyć. Nie dlatego że to ma sens. Dlatego że chce przynależeć. Tribalizm (trybalizm) jest silniejszy, niż logika. Silniejszy, niż fakty. Silniejszy niż indywidualne myślenie. Z reguły ludzie wolą mylić się razem, niż mieć rację w samotności. To dlatego teorie spiskowe rosną w siłę. To dlatego totalitaryzmy mają szansę na wzrost. To dlatego pseudonauka ma swoich wyznawców. To dlatego absurdalne idee potrafią zdobywać popularność. Grupa daje bezpieczeństwo. A bezpieczeństwo jest ważniejsze niż prawda.

Lenistwo poznawcze sprawia, że ludzie wybierają narracje, które nie wymagają żadnej odpowiedzialności za własne myślenie. Gdy pojawia się informacja, która wymaga analizy, mózg automatycznie szuka skrótu, który pozwoli mu jej nie analizować. W efekcie człowiek zaczyna traktować własne intuicje jak fakty, a fakty jak przeszkodę w utrzymaniu wygodnego obrazu świata.

Myślenie wymaga energii. Analiza wymaga czasu. Weryfikacja wymaga wysiłku. A mózg nie lubi wysiłku. Dlatego wybiera najprostsze wyjaśnienia. Najprostsze narracje. Najprostsze odpowiedzi. Głupoty są proste. Prawda jest skomplikowana. Lenistwo poznawcze sprawia, że ludzie nie sprawdzają źródeł. Nie analizują danych. Nie zastanawiają się nad konsekwencjami. Przyjmują to, co brzmi dobrze. To co jest łatwe. To co nie wymaga myślenia. To dlatego fake newsy rozchodzą się szybciej, niż fakty. Fake newsy są proste. Fakty są trudne. Między innymi z tego powodu jakość rekrutacji tak często jest niska.

Efekt aureoli sprawia, że jeśli ktoś wygląda na kompetentnego, to ludzie zakładają, że jest kompetentny. Tak, to brzmi śmiesznie, niestety bardzo często tak właśnie jest. Jeśli ktoś mówi pewnym głosem, to ludzie zakładają że ma rację. Jeśli ktoś jest atrakcyjny, to ludzie zakładają że jest mądry. To absurd, ale absurd działający.

Dlatego influencerzy mogą sprzedawać suplementy bez badań. Dlatego celebryci mogą mówić o medycynie. Dlatego trenerzy mentalni mogą opowiadać o psychologii, mimo że nie mają żadnego wykształcenia w tym zakresie jak i podstaw wiedzy. Ludzie wierzą nie w treść, tylko w nadawcę. Jeśli nadawca wygląda dobrze, to treść też wygląda dobrze. Efekt halo jest jednym z najniebezpieczniejszych mechanizmów, bo pozwala głupocie przebrać się za mądrość. A gdy głupota wygląda jak mądrość, ludzie przestają ją rozpoznawać.

Jednym z najbardziej fascynujących mechanizmów jest efekt Barnuma. Polega on na tym, że ludzie wierzą w ogólne, nieprecyzyjne komunikaty które brzmią jakby były o nich. Horoskopy, testy osobowości z internetu, wróżby, coachingowe frazesy. Wszystko to działa dlatego, że człowiek chce widzieć sens tam, gdzie go nie ma – w dodatku w jak najprostszy, z reguły binarny sposób. Efekt Barnuma działa tak skutecznie, bo ludzie wolą interpretację, która daje im poczucie wyjątkowości, niż informację która wymaga myślenia. To mechanizm który nagradza złudzenia, bo złudzenia są psychicznie tańsze, niż konfrontacja z faktem, że komunikat jest pusty, a sens który w nim widzą, istnieje wyłącznie w ich głowie.

Efekt Barnuma działa tak skutecznie, bo ludzie automatycznie dopasowują ogólne komunikaty do własnych doświadczeń i traktują to dopasowanie jako dowód ich prawdziwości. Im bardziej nieprecyzyjna treść, tym łatwiej mózg wypełnia ją własnymi znaczeniami, przez co iluzja trafności staje się silniejsza, niż jakakolwiek analiza. Stąd tak „pięknie” efekt ten działa we wróżbiarstwie, astrologii, czy numerologii.

Ludzie nie szukają prawdy. Szukają potwierdzenia. To podstawowy mechanizm poznawczy, który działa w każdym człowieku, niezależnie od inteligencji, wykształcenia, czy doświadczenia. Efekt potwierdzenia sprawia, że człowiek filtruje rzeczywistość tak, aby pasowała do jego przekonań. Jeśli wierzy, że świat jest prosty, będzie ignorował wszystko co złożone. Jeśli wierzy, że ludzie są źli, będzie widział tylko zło. Jeśli wierzy że ma rację, będzie traktował każdy argument, jako dowód swojej racji.

To nie jest wada jednostki. To jest sposób działania ludzkiego mózgu. Mózg nie lubi wysiłku. Nie lubi dysonansu. Nie lubi sytuacji, w których trzeba zmienić zdanie. Dlatego wybiera najłatwiejszą drogę: akceptuje to, co jest zgodne z jego narracją i odrzuca to co ją burzy. W efekcie ludzie wierzą w głupoty nie dlatego, że są głupi (choć często też dlatego). Wierzą dlatego, że tak działa ich biologia. Efekt potwierdzenia jest tak silny, że potrafi przetrwać fakty, dowody i logikę. Możesz pokazać komuś dane, badania, statystyki. Jeśli te dane nie pasują do jego przekonań, odrzuci je. Powie że są zmanipulowane. Powie że są niepełne. Powie że są nieprawdziwe. Bo prawda nie ma znaczenia. Znaczenie ma komfort poznawczy.

Człowiek wierzy w to, co chroni jego obraz siebie. Jeśli prawda jest bolesna, wybiera kłamstwo. Jeśli rzeczywistość jest trudna, wybiera iluzję. Jeśli fakty są niewygodne, wybiera narrację, która pozwala mu zachować twarz. Mechanizmy obronne działają automatycznie. Wyparcie, racjonalizacja, projekcja. Wszystko po to, żeby nie zobaczyć tego, co naprawdę boli. Głupoty są wygodne. Prawda jest wymagająca. Dlatego umysł woli fikcję, która koi, niż fakt który konfrontuje. Iluzja pozwala utrzymać stabilność psychiczną nawet wtedy, gdy niszczy zdolność do realnego działania. A gdy człowiek przyzwyczai się do życia w narracji, każda próba dotarcia do faktów zaczyna być odbierana jak atak. Dlatego ludzie wierzą w głupoty. Bo głupoty są bezpieczne z poziomu ego.

Ludzie wierzą w głupoty nie dlatego, że są ofiarami systemu, tylko dlatego, że głupoty są dla nich wygodne. Prawda wymaga wysiłku, a wysiłek jest dla większości ludzi nieakceptowalny. Błędy poznawcze nie są tu wymówką, tylko paliwem. Efekt potwierdzenia pozwala ignorować fakty. Efekt Barnuma pozwala dopasować każdą bzdurę do własnego życia. Efekt halo pozwala wierzyć w autorytety, które nie mają żadnych kompetencji. Tribalizm pozwala przestać myśleć, bo grupa myśli za człowieka. Myślenie magiczne pozwala udawać, że świat jest prosty. Lenistwo poznawcze pozwala nie analizować niczego. Mechanizmy obronne pozwalają nie widzieć tego, co oczywiste.

Ludzie wierzą w głupoty, bo głupoty nie wymagają odpowiedzialności. Wystarczy uwierzyć i można przestać myśleć. Wystarczy przyjąć narrację i można przestać konfrontować się z rzeczywistością. Wystarczy powtarzać slogany i można udawać, że ma się wiedzę. Głupota daje komfort psychiczny, a komfort jest dla większości ważniejszy, niż prawda. Prawda wymaga odwagi, bo zmusza do zmiany. Głupota wymaga tylko biernej akceptacji, a to jest dla ludzi prosty naturalny stan.

Największy problem polega na tym, że ludzie nie tylko wierzą w głupoty, ale też bronią ich jak własnej tożsamości. Gdy ktoś podważa ich przekonania, odbierają to jak atak na siebie. Dlatego reagują agresją, wyparciem, teoriami spiskowymi, coachingowymi frazesami, wszystkim co pozwoli im nie zobaczyć, że się mylą. Głupota staje się tarczą. Prawda staje się zagrożeniem.

W efekcie powstaje świat, w którym iluzje mają większą wartość, niż fakty. A narracje mają większą siłę, niż logika. Świat w którym ludzie wolą wierzyć w to, co ich uspokaja, niż w to, co jest prawdziwe. Świat w którym myślenie staje się luksusem, a głupota normą. I dopóki ludzie będą wybierać komfort zamiast odwagi, dopóty będą wierzyć w głupoty – bo głupoty są łatwe, a prawda zawsze kosztuje wysiłek.

Za inspirację do napisania tekstu dziękuję tysiącom użytkowników portalu Linkedin.

LINK:

https://dobryhr.eu/dlaczego-ludzie-boja-sie-krytyki-i-kto-boi-sie-jej-najbardziej/

Autor: Jakub Iciaszek
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Potrzebujesz profesjonalnego CV lub doradztwa kariery?
A może marketingu na Linkedin lub strategii marketingowej?
Masz problemy z rekrutacją pracowników?
Zapoznaj się w takim razie z moją ofertą.

LINK:

https://dobryhr.eu/oferta/

Zapraszam do kontaktu.