Hejt w social mediach to nie tylko komentarz pod Twoim adresem, to cios w szczelinę Twojej psychiki. Nie przychodzi znikąd, ma swoją intencję, która karmi się cudzą słabością. Im bardziej wychodzisz przed szereg, tym więcej toksycznych ludzi spotkasz po drodze. I to właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa gra – czy potrafisz zachować spokój, gdy świat próbuje Cię podpalić?
Hejt to test charakteru i odporności psychicznej.
Jeśli dużo udzielasz się w social mediach, prędzej czy później trafisz na toksycznych ludzi — czasem jednego, czasem całą ich kolonię. Wystarczy, że wyjdziesz poza schemat, powiesz coś niepopularnego albo jasno pokażesz swoje poglądy polityczne, religijne czy zawodowe, a natychmiast pojawi się ktoś, kto spróbuje Cię ugryźć. Czasem będzie to drobna złośliwość, czasem celowy atak, a czasem cios od kogoś, kogo brałeś za sojusznika. To nie jest nic nowego. Ludzie od zawsze reagowali agresją na odmienność, tylko dziś przenieśli te reakcje do Internetu, gdzie czują się bezkarni i anonimowi. W momencie ataku wszystko zależy od Ciebie: od Twojej odporności psychicznej, doświadczenia, temperamentu, samoświadomości i tego, w jakiej kondycji emocjonalnej akurat jesteś. To, jak zareagujesz, będzie wypadkową Twoich cech, a nie zachowania napastnika.
Uderz w stół, krótki storytelling.
Kiedy zacząłem pisać o trudnych tematach i punktować patologie polskiego rynku pracy, wiedziałem, że coś się wydarzy. Znam naturę ludzką na tyle dobrze, żeby rozumieć, że jeśli uderzysz w stół, to nożyce zawsze się odezwą. Nie spodziewałem się jednak skali tego, co przyszło na samym początku – fali hejtu, trollingu i socjotechniki, która momentami była bardziej wyrafinowana, niż niejeden proces rekrutacyjny. Krytykowałem HR, rekrutację i patotrenerów pseudorozwoju, więc dokładnie stamtąd wypłynęły pierwsze toksyny. Niektórzy hejterzy mieli MBA, inni PhD, a część z nich zajmowała wysokie stanowiska w HR. Tytuły nie chronią przed głupotą.
Na początku radziłem sobie z tym średnio. Łatwo było dać się sprowokować, zwłaszcza gdy atak łączył hejt z agresją pasywną i manipulacją. Zdarzało się, że sam odpowiadałem ogniem na ogień, co dziś uważam za błąd – naruszałem własne zasady i własne granice. To była reakcja z odbicia, instynkt, który nie prowadzi do niczego poza zmarnowaną energią, moralnym kacem i poczuciem, że wygrałeś bitwę, ale przegrałeś ze sobą.
Z czasem to się zmieniło. Rosła moja samoświadomość, samokontrola i asertywność. Przestałem reagować hejtem na hejt, bo są skuteczniejsze i bardziej perswazyjne metody. I nie, nie zrobiłem tego sam. Obok toksyków pojawiali się też ludzie mądrzy, życzliwi i odważni, którzy wspierali mnie w tej wirtualnej walce. Hejt i trolling mają to do siebie, że przyciągają zarówno ciemną, jak i jasną stronę Internetu. Czasem jakiś psycholog dorzucił celny komentarz, czasem manager z doświadczeniem rozbroił manipulację jednym zdaniem. Z czasem okazało się, że hejterzy popełniali podstawowy błąd – zakładali, że jestem sam.
Nie byłem. Wokół mnie zaczęli gromadzić się HR‑owcy, rekruterzy i inni profesjonaliści, którzy myślą podobnie. Ataki stawały się coraz rzadsze, bo kończyły się dla napastników tak samo – porażką. Paradoks polega na tym, że dzięki hejterom poznałem wielu świetnych ludzi, a zasięgi rosły szybciej, niż po jakiejkolwiek kampanii. Hejt stał się wartością dodaną, choć nie taki był jego cel.
Najbardziej frustrowało hejterów to, że przestałem być podatny na ich schematy. Nie mogli wyprowadzić nowego ciosu, bo każdy był powtórką poprzedniego. Próbowano mnie zastraszać donosami i paszkwilami wysyłanymi do firm, z którymi współpracowałem, ale te próby były tak nieudolne, że aż żenujące. Wiem, kto to robił. I wiem też, że ich największą słabością była ignorancja – sami sobie odbierali narzędzia, którymi chcieli mnie zranić.
Dlatego kończąc ten fragment mojego storytellingu, przechodzę do sedna: kilka kluczowych zagadnień o hejcie, które warto zrozumieć, zanim wejdziesz na ring.
Intencje hejtera.
W hejcie najważniejsza jest intencja – zawsze negatywna, zawsze wymierzona w człowieka, a nie w to, co napisał. Problem polega na tym, że dziś słowo „hejt” stało się pojęciem „wytrychem” i wrzuca się do niego wszystko: ironię, sarkazm, żart, trolling, passive‑aggressive, a nawet zwykłą różnicę zdań. Hejterzy często mieszają techniki, dlatego osoby o słabszej inteligencji interpersonalnej nie potrafią odróżnić złośliwości od żartu ani manipulacji od zwykłej zaczepki. W efekcie powstaje chaos – za hejt uznaje się nawet zwykłą zniewagę albo triggering, które hejtem nie są i mają zupełnie inną funkcję i mechanizm.
Hejter zawsze będzie próbował wywołać w Tobie negatywny stan emocjonalny, ale to, że poczujesz dyskomfort, nie oznacza automatycznie, że ktoś Cię hejtuje. Jedną z najprostszych sztuczek hejterów i trolli jest zarzucanie drugiej stronie frustracji – to klasyczna agresja pasywna i próba przerzucenia na Ciebie emocji, które należą do nich. Niezależnie od tego, co napiszesz odpowiedzą, że jesteś sfrustrowany. To prymitywna technika, której nie warto traktować poważnie. Często stosują też nękanie połączone z „pozdrowieniami” i „życzliwościami”, tworząc mieszankę hejtu, trollingu i passive‑aggressive. Inną sztuczką jest odwracanie ról i oskarżanie ofiary o hejt, to czysta manipulacja. Bo hejt żywi się manipulacją i bez niej praktycznie nie istnieje. Hejt lubi także dezinformację.
Socjotechnika. To też przeczytaj.
Wiedza na temat socjotechniki i różnych forma manipulacji jest bardzo przydatna w identyfikacji hejtu i pomaga się przed nim bronić. To Twój oręż. Jednak sama teoria to za mało. Stety i niestety to praktyka czyni mistrza. Więc i w tym przypadku umiejętności radzenia sobie z hejtem z reguły nabywasz z czasem. Poniżej masz link do artykułu o socjotechnice.
LINK:
https://dobryhr.eu/socjotechnika-badz-jej-swiadomy/
WAŻNE:
Jeśli krytykujesz, to rób to merytorycznie. Trzymaj emocje na wodzy. Trzymaj się logicznej argumentacji. Nie obrażaj publicznie rozmówcy. Jeśli obrazisz przeproś. Pisz prawdę. Poznaj definicje hejtu, trollingu, triggeringu, poznaj socjotechnikę. Zrozum intencje hejtera. Zdobądź tę wiedzę. A tak poza tym najlepiej hejtem nie przejmować się, wtedy z reguły traci moc. A jeśli nie?
Gdy hejt przekroczy normy prawne i staje się zagrożeniem.
Słowo hejt jest mocno nadużywane. Słowa hejt używa się bezmyślnie jako słowa z odbicia przy normalnej krytyce. Merytoryczna krytyka to nie hejt. Passive agressive to nie hejt. Trolling to nie hejt. Niegrzeczne zachowanie to nie hejt. Wobec hejtera możesz być aktywny lub pasywny, nic nie musisz. Paliwem dla hejtera są Twoje emocje, tym karmi się bestia. Hejterem może być każdy bez względu na status społeczny, wiek, pochodzenie czy płeć.
Jeśli jednak hejt jest regularny i nosi znamiona uporczywego nękania, mowy nienawiści, gróźb karalnych, zniesławiania, wtedy możesz złożyć zawiadomienie na Policji lub do prokuratury, albo złożyć pozew z powództwa cywilnego. W takiej sytuacji może okazać się potrzebna ochrona prawna. I masz do takiej ochrony prawo.
Asertywność. To też przeczytaj.
LINK:
https://dobryhr.eu/czym-jest-asertywnosc-i-jak-stawiac-granice/
Autor: Jakub Iciaszek
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Potrzebujesz profesjonalnego CV lub doradztwa kariery?
A może marketingu na Linkedin lub strategii marketingowej?
Masz problemy z rekrutacją pracowników?
Zapoznaj się w takim razie z moją ofertą.
LINK:
Zapraszam do kontaktu.


