Co to za błąd poznawczy?
Psychologia od lat pokazuje, że nasza samoocena rzadko bywa precyzyjnym odzwierciedleniem rzeczywistych umiejętności. Im mniej wiemy, tym łatwiej ulegamy złudzeniu, że rozumiemy więcej, niż w rzeczywistości jesteśmy w stanie ogarnąć. Efekt Dunninga-Krugera to jeden z najbardziej znanych i jednocześnie najbardziej ironicznych błędów poznawczych opisanych przez psychologię. W skrócie polega on na tym, że osoby o niskim poziomie kompetencji w danej dziedzinie mają skłonność do znacznego przeceniania swoich umiejętności, natomiast osoby naprawdę kompetentne często oceniają swoje zdolności bardziej krytycznie i z większą ostrożnością.
Dlaczego tak się dzieje? Bo wiedza działa trochę jak światło w ciemnym pokoju. Gdy zapalisz małą lampkę, wydaje Ci się, że widzisz wszystko. Dopiero kiedy włączysz pełne oświetlenie, zaczynasz dostrzegać ile rzeczy wcześniej było niewidocznych.
Osoby znajdujące się na pierwszym etapie poznawania jakiegoś tematu często doświadczają czegoś, co można nazwać szczytem pewności siebie. Właśnie nauczyły się kilku podstawowych pojęć, przeczytały artykuł, zrobiły krótki kurs albo obejrzały kilka filmów na YouTube. I nagle pojawia się przekonanie: „to przecież proste”. Problem polega na tym, że na tym etapie nie mają jeszcze wystarczającej wiedzy, żeby zrozumieć jak bardzo złożona jest dana dziedzina.
Efekt Dunninga-Krugera objawia się najczęściej:
– nadmierną pewnością siebie
– szybkim formułowaniem kategorycznych opinii
– przekonaniem o własnej eksperckości
– ignorowaniem krytyki i informacji zwrotnej
Szczególnie podatne są osoby, które dopiero wchodzą w jakiś obszar wiedzy. Mają niewielkie doświadczenie, ale jednocześnie bardzo silną motywację, aby prezentować się jako eksperci. Zjawisko to można spotkać właściwie wszędzie: w biznesie, polityce, edukacji, mediach, a także co dla nas szczególnie interesujące z racji na tematykę tego bloga – w rekrutacji i środowisku pracy.
Co mówi o tym nauka?
Historia badań nad efektem Dunninga-Krugera zaczyna się od wydarzenia, które brzmi jak scenariusz komedii kryminalnej. W 1995 roku w Pittsburghu pewien mężczyzna obrabował bank. Nie byłoby w tym nic szczególnie niezwykłego, gdyby nie fakt, że przed napadem posmarował twarz… sokiem z cytryny (dobrze, że nie talentem Gallupa). Był przekonany, że dzięki temu stanie się niewidoczny dla kamer monitoringu. Skąd wziął się ten pomysł? Z bardzo kreatywnej interpretacji faktu, że sok z cytryny może działać jako niewidzialny atrament. W głowie sprawcy powstał więc wniosek: skoro sok potrafi sprawić, że coś staje się niewidzialne na papierze, to prawdopodobnie zadziała też na kamerach.
Jak można się domyślić, nie zadziałał.
Historia ta zainspirowała dwóch psychologów z Cornell University, Davida Dunninga i Justina Krugera do zbadania, dlaczego ludzie potrafią być tak bardzo pewni siebie w sytuacji, w której ewidentnie brakuje im wiedzy. W 1999 roku opublikowali słynne badanie, w którym sprawdzali samoocenę uczestników w kilku obszarach: logice, gramatyce oraz poczuciu humoru. Wyniki były zaskakujące, ale jednocześnie bardzo spójne. Okazało się, że osoby z najniższymi wynikami w testach znacząco przeceniały swoje umiejętności. Co więcej, nie tylko uważały się za kompetentne, ale często były przekonane, że znajdują się powyżej średniej.
Najbardziej interesujący wniosek z badań był jednak inny: brak kompetencji nie tylko prowadzi do słabych wyników, ale również utrudnia rozpoznanie własnych błędów. Innymi słowy, jeśli ktoś nie rozumie danej dziedziny, to często nie potrafi też zauważyć, że się myli. W kolejnych latach efekt ten był wielokrotnie potwierdzany w różnych obszarach, od edukacji, przez zarządzanie, aż po medycynę. Zabawne prawda?
Źródła:
Kruger, J., Dunning, D. (1999) – Unskilled and Unaware of It: How Difficulties in Recognizing One’s Own Incompetence Lead to Inflated Self-Assessments
Ehrlinger, J., Johnson, K., Banner, M., Dunning, D., Kruger, J. (2008) – Why the Unskilled Are Unaware
Dunning, D. (2011) – The Dunning–Kruger Effect: On Being Ignorant of One’s Own Ignorance
Red flagi. Dotknięci problemem.
Osoby dotknięte efektem Dunninga-Krugera można rozpoznać dość szybko, jeśli zwróci się uwagę na kilka charakterystycznych zachowań. Przede wszystkim mają niezwykłą łatwość w formułowaniu zdecydowanych opinii na temat niemal wszystkiego. Nie widzą większej różnicy między kilkutygodniowym kursem, a wieloletnim doświadczeniem zawodowym (choć doświadczenie nie zawsze jest dobre, ale to odrębny temat). W ich narracji jedno i drugie często daje podobny poziom kompetencji.
Często też prezentują bardzo uproszczony obraz rzeczywistości. Naturalnym środowiskiem dla takich osób są oczywiście media społecznościowe. Tam można bardzo szybko zdobyć publiczność, która nie zawsze weryfikuje poziom kompetencji autora. Krótkie, mocne tezy, proste rady i spektakularne historie sukcesu sprzedają się znakomicie. Nie brakuje ich także na portalu Linkedin, gdzie gracze z tym efektem stali się wręcz folklorem portalu ekspertów i ludzi sukcesu. Każdy, kto spędził tam trochę czasu, zna ten typ wpisów: historia o spektakularnym sukcesie, kilka życiowych rad i obowiązkowe zdanie o tym, że „nikt wcześniej tego nie rozumiał”. W tych narracjach uwidacznia się też często binarny styl myślenia. W efekcie powstaje swoiste akwarium, pełne samozwańczych mentorów, strategów i wizjonerów.
Osoby te są też mocno podatne na wiele innych błędów poznawczych.
Kilka z nich opisałem już na tym blogu.
Problem społeczny.
Jeszcze kilkanaście lat temu efekt Dunninga-Krugera był głównie ciekawostką psychologiczną. Dziś coraz częściej mówi się o nim jako o zjawisku społecznym. Powód jest prosty. Internet radykalnie obniżył próg wejścia do świata kreowania opinii. Każdy może publikować treści, prowadzić webinary, nagrywać podcasty, czy budować własną markę eksperta. W teorii to świetna wiadomość, bo demokratyzuje dostęp do wiedzy. W praktyce oznacza także, że osoby z niewielkimi kompetencjami mogą zdobywać ogromny zasięg. I tak się dzieje, też na portalu Linkedin.
Algorytmy mediów społecznościowych nie nagradzają najbardziej rzetelnych treści. Nagrodę dostają te, które są najbardziej angażujące. A nic nie angażuje tak bardzo jak mocne opinie, uproszczone wnioski i spektakularna pewność siebie. A jak jest ona okraszona jakimś storytellingiem w stylu od Paulo Coelho, to niektórzy szaleją po nim jak Twoja mama na koncercie Rolling Stones w 1967 roku. Dlatego influencerzy potrafią zdobywać ogromny wpływ, nawet jeśli ich wiedza jest powierzchowna, lub nawet jeśli to pseudowiedza. Paradoks polega na tym, że im bardziej ktoś upraszcza rzeczywistość, tym łatwiej znajduje odbiorców. Smutne prawda?
Jak to szkodzi w trakcie rekrutacji i w pracy.
W świecie HR efekt Dunninga-Krugera potrafi być szczególnie problematyczny. Proces rekrutacji w dużej mierze opiera się na rozmowie, autoprezentacji i zdolności do przekonującego opowiadania o swoich doświadczeniach. A właśnie w tych obszarach osoby z nadmierną pewnością siebie potrafią wypadać bardzo dobrze. Typowy HR wtedy się cieszy, bo są podatni na efekt pierwszego wrażenia.
Kandydat, który mówi płynnie, zdecydowanie i bez wahania, często sprawia wrażenie kompetentnego. Jeśli dodatkowo potrafi używać modnych pojęć branżowych i opowiadać o spektakularnych sukcesach, może zrobić bardzo dobre pierwsze wrażenie.
Problem pojawia się dopiero później.
Po zatrudnieniu okazuje się czasem, że za pewnością siebie nie stoi rzeczywista wiedza ani umiejętności. Taka osoba może mieć trudności z rozwiązywaniem bardziej złożonych problemów, ignorować informacje zwrotne, albo podejmować decyzje bez wystarczających danych. W pracy zespołowej skutki mogą być jeszcze poważniejsze. Osoby dotknięte tym błędem często nie dostrzegają własnych ograniczeń, co utrudnia uczenie się i rozwój. Mogą także dominować w dyskusjach, wypierając głosy bardziej kompetentnych, ale mniej ekspresyjnych współpracowników. Dla organizacji oznacza to nie tylko koszty finansowe, ale również spadek jakości decyzji i napięcia w zespole.
Rekruter dotknięty efektem Dunninga-Krugera również potrafi narobić w organizacji sporo szkód. Najczęściej przecenia swoją zdolność do oceny ludzi i uważa, że już po kilku minutach rozmowy „czyta kandydata jak otwartą książkę”. W efekcie zamiast weryfikować kompetencje, kieruje się jedynie intuicją, pierwszym wrażeniem i własnymi uproszczonymi teoriami o tym, kto „pasuje do firmy”. Często też nie dostrzega luk w swojej wiedzy o branży, do której rekrutuje, dlatego nie potrafi trafnie ocenić poziomu specjalistów. Paradoksalnie bywa wtedy bardziej podatny na kandydatów z dużą pewnością siebie, bo ich styl komunikacji przypomina jego własny.
Teraz już wiesz, dlaczego na początku artykułu nazwałem ten efekt ironicznym.
Wnioski i podsumowanie.
Efekt Dunninga-Krugera pokazuje, jak bardzo ludzka psychika potrafi nas zaskakiwać. Paradoks polega na tym, że brak wiedzy może prowadzić do ogromnej pewności siebie, a prawdziwa wiedza często idzie w parze z pokorą. W świecie pracy, gdzie autoprezentacja odgrywa dużą rolę, łatwo pomylić jedno z drugim. Dlatego tak ważne jest krytyczne myślenie i weryfikowanie kompetencji w praktyce.
Najważniejsze wnioski:
– pewność siebie nie jest dowodem kompetencji
– osoby początkujące często przeceniają swoją wiedzę
– prawdziwi eksperci częściej dostrzegają złożoność problemów
– media społecznościowe wzmacniają efekt Dunninga-Krugera
– w rekrutacji warto sprawdzać umiejętności praktyczne
– pokora poznawcza jest oznaką dojrzałości zawodowej
– najlepszą obroną przed tym błędem jest ciągłe uczenie się i konfrontowanie swoich przekonań z rzeczywistością
Błąd potwierdzenia. To też przeczytaj.
LINK:
https://dobryhr.eu/efekt-potwierdzenia-blad-konfirmacji-oszukaj-sam-siebie/
Autor: Jakub Iciaszek
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Potrzebujesz profesjonalnego CV lub doradztwa kariery?
A może marketingu na Linkedin lub strategii marketingowej?
Masz problemy z rekrutacją pracowników?
Zapoznaj się w takim razie z moją ofertą.
LINK:
Zapraszam do kontaktu.


