Categories Artykuły

Dlaczego rekrutacje są takie dziwne? Spostrzeżeń osiem

Z tymi rekrutacjami bywa średnio fajnie, to fakt.
Ktoś może zapytać, a skąd to wiesz, jak to sprawdziłeś?

Sprawdziłem to poświęcając ostatnie lata swojego życia na obserwacje procesów rekrutacyjnych. Uczestniczyłem w nich często jako kandydat. Jako osoba poszukująca. A także rozmawiałem na ten temat z setkami osób, które szukają i również w nich uczestniczą. Rozmawiam o tym w zasadzie każdego dnia ze specjalistami z różnych branż, z menadżerami, z pracownikami liniowymi, z ludźmi ze świata HR i spoza niego. Jestem też HR-owcem z wykształcenia, szkolono mnie z analizy, opisywania oraz wartościowania stanowisk pracy, rynku pracy i rekrutacji, ale to tylko taki dodatek kosmetyczny. Oprócz tego obserwuję rynek rekrutacyjny poprzez Linkedin. Moja percepcja nie jest ograniczona przez pryzmat pracy w jednej branży, czy jednej firmie. Moje postrzeganie nie jest zredukowane percepcją osoby, która pracował w jednej, czy dwóch firmach od lat i skupiał się tylko na procesach rekrutacyjnych ze swoich projektów. Nie jestem ograniczony poprzez presję środowiska branżowego, bo jestem niezależny. Dzięki temu mogę sobie pozwolić na otwartość i pisanie prawdy. Nie wyznaję kultu sekciarskich imprez branżowych, na których często nie porusza się istotnych tematów, na których przekazuje się wiedzę okrojoną i które służą bardziej autopromocji, niż faktycznemu poruszaniu istotnych zagadnień. Ale do meritum. Spróbuję odpowiedzieć dlaczego w Polsce rekrutacje są prowadzone często nieefektywnie i nieprofesjonalnie. Mianem rekrutera będę określał wszystkie osoby rekrutujące, nie tylko osoby z taką nazwą stanowiska. W mojej ocenie winę za niską jakość rekrutacji ponoszą takie aspekty jak… za moment do tego przejdziemy. Poza tymi wymienionymi na pewno są jeszcze inne.

1. Zatrudnianie do rekrutacji zbyt młodych osób bez dojrzałości i doświadczenia życiowego i zawodowego. Praca w HR czy rekrutacji to nie jest praca odpowiednia na start. Uczenie się kosztem kandydatów uważam za niestosowne. Obycie i doświadczenie można pozyskać w innych działach jak chociażby administracja czy sprzedaż.

2. Zatrudnianie do rekrutacji osób bez odpowiedniej wiedzy na temat rynku pracy, rekrutacji, analizy, opisywania i wartościowania stanowisk pracy. To indukuje coś, co ja nazywam szablonerstwem. Osoby bez stosownej wiedzy potrafią oceniać kandydatów jedynie poprzez szablony, które są często niepoprawnie skonstruowane. O wnioskach z takich rekrutacji wolę nawet nie wspominać. Bo to jest intelektualny dramat.

3. Zatrudnianie do rekrutacji osób o słabych umiejętnościach miękkich. Osoby takie nie potrafią sprawnie komunikować się. Skończenie psychologii czy socjologii nie powoduje wzrostu tych umiejętności, ponieważ są to cechy osobowościowe osobnicze. Akademie Harrego Pottera ci tego nie dadzą ot tak w pakiecie.

4. Rynek rekrutacyjny jest w Polsce popsuty przez fast food rekrutacyjny. Mianem tym określam rekrutacje prowadzone przez nieodpowiednie osoby (jak powyżej), które są prowadzone pod dużą presją czasu, nierzetelnie i których głównym kryterium jest kryterium taniości oraz ściganie się z innymi też według kryterium taniości. Ogrom rekrutacji w Polsce jest prowadzony w ten sposób.

5. Brak szacunku do kandydatów, do osób szukających pracy, który jest widoczny na każdym kroku i w bardzo wielu branżach. Wynika on często z folwarcznej mentalności polskiego biznesu, gdzie człowiek traktowany jest jako zwykły koszt i dodatek, a nie jako wartość nadrzędna. Wynika to też z faktu, że w Polsce jest w wielu branżach nadwyżka kandydatów. Objawem tego jest chociażby standardowy brak feedbacku.

6. Nieciekawie działające największe portale „pracowe”, czyli job boardy służące do zamieszczania ogłoszeń przez rekruterów, a kandydatom służące do wysyłania CV. Tu problem jest ciężki jednoznacznie do zdefiniowania, na pewno wpływ na to ma częsty brak umiejętności pisania ogłoszeń rekrutacyjnych przez osoby piszące te ogłoszenia. Z kolei job boardom zależy na ilości, nie na jakości.

7. Szablonerstwo czyli coś co ja określam jako sztywne, nieelastyczne i często nielogiczne kryteria doboru na stanowisko. Zjawisko to przejawia się w zamykaniu opisu stanowiska i wymogów stawianych kandydatom w sztywnych ramach, często nielogicznych zbudowanych na fundamentach błędu poznawczego. Taki to często koncert życzeń z Tindera okraszony sporą dozą fantazji. A wiadomo, fantazja jest od tego, aby bawić się na całego. To ulubiona piosenka wielu Hire Menago.

8. Nadużywanie kryterium doświadczenia przy niedostatecznym zwracaniu uwagi na wiedzę, czy predyspozycje osobowościowe i kompetencje. W wielu zawodach doświadczenie nie jest najważniejsze. Co więcej doświadczenie nie zawsze jest dobre. Kryterium doświadczenia powinno być stosowane głównie w zawodach, gdzie doświadczenie w wykonywaniu danej roli jest kluczowe. To jeden z najczęstszych błędów poznawczych osób rekrutujących. Zliczanie doświadczenia przez daty i traktowanie tego jako racjonalnego kryterium uważam za niepoważne uproszczenie i lenistwo rekrutujących.

Ktoś może teraz zapytać co dalej?
Jakie proponujesz rozwiązania?

Ja mogę ironicznie odpowiedzieć, że nie muszę ich podawać, bo akurat tu piszę o przyczynach.

Nie muszę stawiać się w roli lekarza, wystarczy, że zrobiłem rozpoznanie.
Samo rozpoznanie to wbrew pozorom bardzo wiele.

Myślę, że warto nad tym wielowarstwowym problemem się nieco pochylić.
Tak naprawdę dla dobra nas wszystkich.

Dlaczego o tym napisałem?
Napisałem o tym, żeby tego typu błędy nie były popełniane.

Czy będą popełniane dalej?
Tak, bo jest niestety na nie teraz moda.

LINK:
https://dobryhr.eu/dobra-rekrutacja-badz-jak-rys-nie-jak-zajac/

Wszystkiego dobrego

Autor: Jakub Iciaszek
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wesprzyj autora poprzez patronat.

patronite.pl/dobryHR

UDOSTĘPNIJ ARTYKUŁ