Brak feedbacków, mierna komunikacja, wątpliwe kryteria doboru, naciągacze.
Tytuł tego tekstu nie jest tak naprawdę pytaniem, lecz raczej stwierdzeniem faktu.
Albo pytaniem bez jednoznacznej odpowiedzi (przynajmniej z mojej strony). Sposób, w jaki wiele firm prowadzi swoje procesy rekrutacyjne budzi moje zdziwienie, a momentami wręcz wydaje się kuriozalny. Prezentowane podejście nie tylko szkodzi wizerunkowi przedsiębiorstw, ale także generuje zbędne komplikacje, które w konsekwencji mogą prowadzić do strat finansowych. Mimo to takie sytuacje są na porządku dziennym. Moje spostrzeżenia i wnioski wynikają z pewnego eksperymentu, w ramach którego aktywnie poszukiwałem pracy. Analizuję procesy rekrutacyjne i konsultuję się z różnymi specjalistami zajmującymi się tym tematem. Choć doświadczenia i wnioski większość z nas miało bardzo podobne. W tym tekście skupię się jednak na moich osobistych doświadczeniach.
Na przestrzeni czasu nie uczestniczyłem w ani jednym procesie rekrutacyjnym, który by przebiegał chociaż w większej części sprawnie. Wszystkie procesy w jakich uczestniczyłem, a jakie miały w ogóle znamiona rekrutacji na jakąś konkretną rolę były dziwne i nieprofesjonalne. Nie miały związku z czymś takim jak rozum i godność człowieka.
Rekrutacje w Polsce. Analiza procesów rekrutacyjnych.
Przejdźmy do szybkiej analizy.
1. Większość procesów w jakich brałem udział w roku 2020, 2021, 2022 i 2023 przebiegała w sposób kulturalny z zachowaniem standardów kultury osobistej, ale to mogło wynikać z faktu, że nie byłem rekrutowany ani razu przez przypadkowych rekruterów z agencji rekrutacyjnych. I to jest jedyny plus, ale lepszy rydz niż nic.
2. Żaden proces rekrutacyjny nie przebiegał w ramach czasowych jakie sami wyznaczyli sobie rekrutujący. Tu z reguły czas rekrutacji wydłużał się o jakieś 50% do 300%. Tak, to kuriozum.
3. Ani razu nie dostałem feedbacku na czas.
4. W 80% nie dostawałem żadnego feedbacku.
5. Jeśli dostawałem feedback, to był to feedback bez wartości merytorycznej, znacznie po czasie lub na moją prośbę. Jeślibym o niego nie poprosił, to nie dostałbym feedback-u w 90% przypadków. Choć czasami brak feedbacku to dobry feedback. Bo HR obecnie daje coś, co nazywają feedbackiem, ale to nie nosi nawet znamion informacji zwrotnej.
6. Rekrutacje obfitowały w różne głupie lub nie na miejscu pytania. Szczególne szczęście miałem do pytania „z czego Pan się utrzymuje?”, albo „dlaczego akurat u nas?”. Ja uważam, że nie są to odpowiednie pytanie na rekrutacjach. Jednego właściciela firmy zapytałem dlaczego o to pyta, co to ma do rzeczy? Odpowiedział, że pyta, żeby sprawdzić, czy nie jestem handlarzem narkotyków. Odpowiedziałem, że nie jestem i że od tego jest zaświadczenie o niekaralności.
Z kolei na pytania „dlaczego nasza firma?” każdy spodziewa się lizania tyłka, a chyba nie na tym powinna polegać profesjonalna rekrutacja. Tym bardziej, że ze szczerością ma to wspólnego tyle, co nic.
7. Jeden rekrutujący w roli HRBP wydał mi z 3 miesięcznym opóźnieniem na moją prośbę dokument z przyczyną odmowy zatrudnienia. W dokumencie tym było jakieś 60% kłamstw. W tym inny poziom stanowiska, informacja o niezaliczeniu pracy domowej, którą zaliczyłem i która była sprawdzana przez innych HR-owców. Czy informacja o rzekomym niezaliczeniu testów psychometrycznych, które do tej roli zaliczyłem dobrze. Wyniki mam jako dowód. Czyli ot po prostu feedback w postaci kłamstwa. Jakie czymś takim ktoś sobie wystawia świadectwo, tego nie trzeba komentować.
8. Jeden raz trafiłem na niebywale toksyczną Panią psycholog, która przeprowadzała testy psychometryczne. Drwiła ze mnie otwarcie, mówiąc że „o widzę, że Pan lubi ludzi, ja nie lubię”. Tak jakby nielubienie ludzi było powodem do radości i przechwałek w trakcie rekrutacji kandydata. Ale kto psychologowi zabroni prawda?
Było to nieprawdopodobnie żenujące przyznam.
9. Zadania rekrutacyjne jakie mi w trakcie niektórych rekrutacji zadawano w całości lub częściowo nie dotyczyły wiedzy na stanowisko jakie aplikowałem. Jakiś absurd od czapy. Człowiek zastanawia się wtedy o co tym ludziom chodzi.
10. Zakres umiejętności na rekrutowane stanowisko nagle się zmieniał lub nagle brałem udział w rekrutacji na inne stanowisko niż dotyczyło pierwotne ogłoszenie. To jeszcze nie jest takie straszne. Ale pokazuje, że w danej firmie panuje chaos.
11. Jeden raz nagle zmieniono termin relokacji na znacznie krótszy. Coś na zasadzie „masz być już teraz”.
12. Często nie było informacji o zapewnieniu niezbędnych narzędzi do pracy, lub tych narzędzi nie zapewniano.
Czyli szoruj do roboty ze swoimi narzędziami i ciesz się, że możesz.
13. W połowie przypadków bardzo ciężko było pozyskać informację o oferowanych zarobkach. Temat tabu nawet w drugim etapie. Nie wspominając nawet o takim luksusie jak podanie tej informacji na początku w ogłoszeniu.
14. W jednej trzeciej przypadków forma oferowanego zatrudnienia była niejasna lub niesprecyzowana. Pracodawcy strasznie lawirowali. Z presją na to, by nie była to umowa o pracę.
15. Standardem w trakcie poszukiwań są różne dziwne persony oferujące nic, czyli jakieś piramidki MLM, praca bez pensji, namawianie na franczyzy. To dość obfita i liczna patologia na rynku pracy w niektórych branżach.
Podsumowanie przebiegu rekrutacji nie napawa optymizmem.
Reasumując.
Różnic między latami / okresami w jakości rekrutacji nie było. Z reguły było to samo, to co opisałem w punktach od 1 do 15. Cwaniactwo, kombinatorstwo, niejasności, labilność, brak profesjonalizmu rekrutacyjnego, brak elementarnego szacunku do kandydata. Powtarzające się patologiczne schematy rekrutacyjne. Niektórzy z tych HR-owców i pracodawców udają na portalu Linkedin super fajnych i profesjonalnych. To pokazuje, czym jest rzeczywistość, a czym tak zwana marka osobista. Dwa różne światy.
Urocze prawda?
Reszta, czyli brak feedbacków, feedbacki bezsensowne, chaos rekrutacyjny, wydłużanie się procesów, nagłe zmiany zakresu obowiązków lub nagłe przerwanie procesu występowały z podobnym nasileniem, zatem nie jest to efekt pandemii, czy rewolucji AI. Tematy tabu te same co kiedyś, brak progresu, dalej średniowiecze mentalne. Gołym okiem widać, że w ujęciu ogólnym Polacy nie potrafią rekrutować. Nawet jak udają takich, którzy potrafią.
Dlaczego bywa dziwnie pisałem także w innych publikacjach. Bez wątpienia jest w tym zakresie potrzebna szeroka edukacja. Jednak edukacja innego typu, niż oferowana nam przez mainstream HR-owy obecnie. HR nie sili się na zmiany i na poprawę stanu rzeczy. Z kolei niektórzy HR-owcy próbują coś naprawiać, ale są blokowani systemowo przez Zarządy, CEO, właścicieli. To pokazuje jak mała jest siła oddziaływania branży HR na biznes.
Ps.
Moje ulubione pytanie rekrutacyjne na koniec.
Jakim chcę być zwierzęciem?
Chcę być sandaczem.
Sandacz to taka ryba.
Tak, kiedyś tak powiedziałem na rekrutacji.
I wtedy Pani od rekrutacji zamieniła się w ośmiornicę i musiałem uciekać.
Taką wiecie, typową polską ośmiornicę.
Zrozum profil kandydata. Skuteczna rekrutacja. Link do artykułu poniżej.
LINK:
https://dobryhr.eu/zrozum-profil-kandydata-skuteczna-rekrutacja/
Autor: Jakub Iciaszek
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Potrzebujesz profesjonalnego CV lub doradztwa kariery?
A może marketingu na Linkedin lub strategii marketingowej?
Masz problemy z rekrutacją pracowników?
Zapoznaj się w takim razie z moją ofertą.
LINK:
Zapraszam do kontaktu.


