Rekrutacja od dawna uchodzi za proces wymagający profesjonalizmu, jednak rzeczywistość pokazuje, że często brakuje w nim podstawowej uważności i zrozumienia drugiego człowieka. Wiele decyzji rekrutacyjnych zapada nie na podstawie faktów, lecz na podstawie uproszczonych ocen i automatycznych reakcji. To właśnie w tym miejscu ujawniają się braki kompetencyjne, które potrafią zniekształcić cały proces i doprowadzić do błędnych wyborów. Firmy rzadko analizują te mechanizmy, choć to one w największym stopniu wpływają na jakość zatrudnienia i wizerunek organizacji. Zrozumienie, jak działają ludzie podejmujący decyzje rekrutacyjne jest pierwszym krokiem do naprawy tego, co w HR od lat nie działa tak, jak powinno.
Kompetencje miękkie rekrutera. Bez nich HR nie działa.
Polski HR od lat próbuje udowodnić (jako branża), że jest „strategicznym partnerem biznesu”. Mówi dużo o employer brandingu, candidate experience, wellbeingu i kulturze organizacyjnej. Taka jest narracja w social mediach i na branżowych eventach. Tylko, że to masło maślanie powtarzane od lat. Problem w tym, że w praktyce HR bardzo często zawodzi na najbardziej podstawowym poziomie: komunikacji z drugim człowiekiem. W tekście tym skupię się na niezwykle istotnym elemencie zarządzania zasobami ludzkimi – jakim jest rekrutacja.
Nie od dziś wiadomo, że wiele rekruterek (*branża silnie sfeminizowana) rekrutuje stylem negującym (negatywnym), speed datingowym. 7 sekund na CV, płytkie pobieżne oceny, błędy poznawcze, efekt halo i tak dalej. To tak zwana „tinderoza” rekrutacyjna. Nierzadko dochodzą do tego takie dziwne rzeczy jak znaki zodiaku, numerologia, pseudopsychologia. Gdzie pod sztywny roszczeniowy szablon wplatany jest koncert życzeń odnośnie „kandydata idealnego”. Dzięki tak płaskiej i ubogiej percepcji rekrutacyjnej jakość rekrutacji przypomina „randki z Tindera”. To poziom komunikacji na poziomie szkoły podstawowej, lub nawet gorzej. To są realne braki kompetencyjne.
Rekruterzy bez kompetencji miękkich nie są jakimś wyjątkiem, są systemowym problemem. I to problemem, który kosztuje firmy pieniądze, reputację i nierzadko dostęp do dobrych kandydatów. Nie chodzi o brak narzędzi, procesów, czy systemów ATS. Chodzi o brak empatii, samoświadomości, umiejętności komunikacji i odpowiedzialności za słowo. HR, który nie rozumie ludzi, nie jest partnerem biznesu. Jest tylko funkcją administracyjną z ambicjami i bytem zamkniętym w swojej własnej wąskiej bańce.
Kompetencje miękkie w rekrutacji to nie jest tylko „bycie miłym”. To nie jest small talk ani uprzejmy uśmiech na rozmowie. To zestaw konkretnych umiejętności, bez których nie da się prowadzić profesjonalnego procesu rekrutacyjnego.
Do najważniejszych kompetencji miękkich rekrutera należą m.in.:
– umiejętność aktywnego słuchania (a nie tylko zadawania pytań)
– jasna i odpowiedzialna komunikacja (z tym jest w HR bardzo źle)
– empatia poznawcza (rozumienie perspektywy kandydata, nie chodzi o emocje)
– asertywność i stawianie granic (by nie manipulować i nie być manipulowanym)
– umiejętność udzielania informacji zwrotnej (z tym jest w HR bardzo źle)
– samoświadomość własnych uprzedzeń, emocji, błędów poznawczych (z tym jest najgorzej)
Bez tych kompetencji rekrutacja staje się mechanicznym odhaczaniem etapów. Kandydat przestaje być człowiekiem, a zaczyna być „profilem idealnym”. To właśnie wtedy pojawia się ghosting, niejasne komunikaty, chaotyczne decyzje i brak odpowiedzialności za proces. HR bez kompetencji miękkich może znać wszystkie trendy z Linkedin, ale nie rozumieć podstaw relacji międzyludzkich. Rekrutacja wtedy staje się spektaklem absurdu, sytuacją dla kandydatów mało przyjemną.
Brak empatii i komunikacji. Tak kandydaci odbierają rekruterów.
Z perspektywy kandydatów problem nie polega tylko na odrzuceniu. Problem polega na sposobie, w jaki to odrzucenie jest komunikowane, albo w ogóle nie jest komunikowane.
Najczęstsze błędy rekruterów bez kompetencji miękkich to:
– brak informacji zwrotnej po rozmowie rekrutacyjnej
– automatyczne, bezosobowe maile po kilku tygodniach/miesiącach ciszy
– sprzeczne komunikaty na różnych etapach procesu
– szablonowe ogłoszenia i spłycona komunikacja
– brak zrozumienia w trakcie rozmowy rekrutacyjnej
– protekcjonalny lub chłodny ton
Kandydaci nie oczekują, że każda rozmowa zakończy się ofertą. Oczekują szacunku i ludzkiego podejścia. Gdy tego brakuje, powstaje frustracja, która bardzo szybko zamienia się w negatywną opinię o firmie, często publikowaną na Linkedin lub GoWork, ujawnianą w rozmowach branżowych, w prywatnych rekomendacjach. Employer branding nie przegrywa na poziomie kampanii. Przegrywa na poziomie jednej rozmowy z nieprzygotowanym rekruterem bez kompetencji. Złe rekrutacje to w Polsce największy wróg employer brandingu.
HR bez samoświadomości. Za to pełen uprzedzeń.
Jednym z najmniej omawianych problemów polskiego HR jest brak refleksji nad własnymi uprzedzeniami. Rekruterzy często nie zdają sobie sprawy, że decyzje, które uważają za „intuicyjne”, są w rzeczywistości efektem iluzorycznych schematów poznawczych.
Nie chcę tu rozwijać wątku o patologicznych rekruterach wierzących w pseudopsychologię, numerologię, czy znaki zodiaku, bo dla nich jest oddzielne miejsce w piekle. Te wątki poruszałem w innych wpisach u mnie na blogu.
CZĘSTE BŁĘDY POZNAWCZE u rekruterów o niskich kompetencjach to:
Efekt Barnuma, confirmation bias, efekt hierarchii, efekt nastroju, iluzja korelacji, efekt aureoli.
Typowe przykłady częstych komunikatów, gdy pojawiają się uprzedzenia:
– „Nie pasuje do zespołu”
– „Za mało energiczny”
– „Zbyt pewny siebie”
– „Nie czuję tej osoby”
– „Szybko się wypali”
– „Intuicja mi mówi, że…”
Brak kompetencji miękkich oznacza brak umiejętności nazwania i uzasadnienia decyzji, to też brak umiejętności przeprowadzenia wywiadu z kandydatem. A to prowadzi do sytuacji, w której rekrutacja przestaje być procesem opartym na kryteriach, a zaczyna być grą sympatii i niechęci. Staje się „randką z Tindera”. Profesjonalny rekruter potrafi oddzielić emocje i odczucia od faktów. Rekruter bez kompetencji miękkich nawet nie widzi, że emocje sterują jego oceną. Taki rekruter jest ślepy poznawczo.
To szczególnie niebezpieczne w kontekście różnorodności, inkluzywności i realnej jakości zatrudnienia. HR, który nie pracuje nad własną samoświadomością, reprodukuje te same błędy, tylko w nowym opakowaniu. Tacy rekruterzy są też fabryką dyskryminacji każdego typu. To dewastatorzy rozumu i godności człowieka.
Koszt braku kompetencji u rekruterów dla firm.
Brak kompetencji miękkich w HR nie jest „miękkim problemem”. To realne, twarde koszty biznesowe i wizerunkowe, które potrafią ciągnąć organizację w dół. Przekładają się na rotację, konflikty, słabą komunikację i błędne decyzje personalne. Ich skutki potrafią utrzymywać się latami, nawet po zmianie procesów, czy zespołów. A firmy, które je ignorują, płacą za to najwyższą cenę – utratę talentów i zaufania. Co gorsza, firmy często nie widzą związku między nieudanymi rekrutacjami, a jakością pracy HR. Szukają problemu w „rynku pracownika”, „roszczeniowych kandydatach” albo „braku ludzi”. Rzadko zadają sobie pytanie, czy to sposób prowadzenia rekrutacji JEST GŁÓWNYM PROBLEMEM?
HR bez kompetencji miękkich nie potrafi być partnerem dla biznesu, bo nie potrafi zarządzać relacją. A bez relacji nie ma zaufania, wpływu ani realnej roli strategicznej. Jest tylko udawanie i malowanie trawy na zielono. W polskich realiach dużym problemem są również hiring managerowie, ich roszczeniowość i odrealnienie również źle wpływa na rekrutację, lecz to temat na inny kolejny tekst.
PODSUMOWUJĄC…
Największym problemem polskiego HR nie jest brak narzędzi, budżetów ani nowoczesnych systemów. Jest nim człowiek bez kompetencji miękkich, postawiony w roli osoby odpowiedzialnej za innych ludzi. Rekruter bez empatii, sprawnej komunikacji i samoświadomości nie jest neutralny. Jest szkodliwy dla kandydatów, dla firmy i dla całego rynku pracy. Jeśli HR chce być traktowany poważnie, musi zacząć od fundamentów. Od pracy nad sobą. Od odpowiedzialności za słowo. Od zrozumienia, że rekrutacja to nie proces w Excelu, ale spotkanie dwóch stron, które wzajemnie się oceniają. Bez kompetencji miękkich nie ma dobrego HR. Są tylko procedury, pozory, żale i frustracja, po obu stronach rekrutacyjnego stołu.
Motywacja w rekrutacji. To też przeczytaj.
LINK:
https://dobryhr.eu/motywacja-i-entuzjazm-najwieksze-pulapki-w-rekrutacji/
Autor: Jakub Iciaszek
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Potrzebujesz profesjonalnego CV lub doradztwa kariery?
A może marketingu na Linkedin lub strategii marketingowej?
Masz problemy z rekrutacją pracowników?
Zapoznaj się w takim razie z moją ofertą.
LINK:
Zapraszam do kontaktu.


