Categories Artykuły

Action bias i kultura zapierdolu. Jak tu odpocząć

Wyobraź sobie moment spokoju. Dzień dobiega końca. Praca zrobiona, dzieci śpią, nikt nie dzwoni, nikt nie woła. Wreszcie cisza, niczym luksusowy towar w świecie nieustannego hałasu. I co robisz? Zamiast zanurzyć się w błogim bezruchu, sięgasz po telefon, przeglądasz skrzynkę mailową, planujesz kolejne zadania. Może jeszcze szybkie „symboliczne” pranie? Albo układanie sztućców w zmywarce według koloru – bo przecież chaos trzeba okiełznać.

Brzmi znajomo? To nie jest potrzeba, to nie obowiązek. To action bias, znana w psychologii pułapka umysłu, która każe nam działać nie dlatego, że trzeba, ale dlatego, że nie robić nic wydaje się… zbyt trudne. Zamiast zatrzymać się i naprawdę odpocząć, robimy cokolwiek, byle tylko zająć umysł i zredukować niepokój związany z bezczynnością.

To mechanizm, który podpowiada: „lepiej zrobić coś niż nic”, nawet jeśli to coś jest zupełnie zbędne. I choć może się wydawać niewinne, z czasem prowadzi do zmęczenia, frustracji i życia w ciągłym trybie zadaniowym, nawet wtedy, gdy nikt już niczego od nas nie wymaga.

Action bias, czyli nadproduktywna skłonność do działania, to jedno z bardziej podstępnych zjawisk psychologicznych. W skrócie: wolimy coś robić, niż nic nie robić. Nawet jeśli robienie „czegoś” nie ma żadnego sensu. Dlaczego? Bo działanie daje iluzję kontroli. Lepiej kręcić się w miejscu, niż stać. Lepiej iść donikąd, niż siedzieć na tyłku.

Badania pokazują, że w sytuacjach stresu lub niepewności nasz mózg ma tendencję do wybierania działania jako strategii obronnej. To nie przypadek, że bramkarze w piłce nożnej rzucają się na boki podczas rzutów karnych – nawet jeśli statystycznie większe szanse mają wtedy, gdy po prostu… stoją w miejscu. Nie robić nic to ryzyko, że zostaniesz oceniony jako bierny, leniwy, niezaangażowany. A przecież nie po to wstawaliśmy dziś o szóstej, prawda?

Zacznijmy od prostego, ale niewygodnego faktu: wielu z nas po prostu nie potrafi odpoczywać. I wbrew pozorom nie chodzi tu wyłącznie o złe nawyki. To coś znacznie głębszego, zakorzenionego w naszej kulturze, wychowaniu i sposobie myślenia o sobie i świecie.

W społeczeństwie, które gloryfikuje zapracowanie, zmęczenie stało się walutą, fałszywym synonimem statusu. Jeśli jesteś zmęczony – to znaczy, że ciężko pracowałeś. Jeśli nie masz czasu – to znaczy, że jesteś rozchwytywany, ważny, potrzebny. A jeśli nagle znajdujesz chwilę luzu? Pojawia się niepokój. Może nie robisz wystarczająco dużo? Może nie jesteś już taki potrzebny? Odpoczynek i relaks staje się podejrzany.

W efekcie nawet czas wolny zamieniamy w kolejny projekt do zrealizowania. Zamiast regeneracji lista zadań, generalne porządki, kursy online i jakieś webinarki, ambitne plany na samorozwój. „Relaks” polega na produktywności w nowej formie. Nawet leżąc na kanapie, mamy wyrzuty sumienia. Głos wewnętrznego menedżera szepcze: „Ile procent dzisiaj wyrobiłeś? Co z twoim KPI?”. I tak doprowadzasz do samozaorania się.

Ale to nie wszystko. W ciszy, która pojawia się wraz z prawdziwym odpoczynkiem, zaczynamy słyszeć własne myśli, pytania, niepokoje. Coś, czego przez cały dzień skutecznie unikaliśmy. Zajętość zagłusza, a odpoczynek… odsłania. I to bywa trudne. Dlatego wielu z nas woli zająć się czymkolwiek, byle nie zostać sam na sam z tym, co w środku.

To wszystko składa się na głęboko zakorzeniony lęk, że jeśli się zatrzymamy, to coś stracimy. Szansę. Pozycję. Sens. Tymczasem prawda jest odwrotna: to właśnie odpoczynek może być najbardziej strategicznym elementem naszej produktywności. Bo bez prawdziwej regeneracji nie ma ani skupienia, ani kreatywności, ani odporności psychicznej. Pracujemy dużo, ale czy skutecznie? Działamy nieustannie, ale czy z sensem? Odpoczynek to nie słabość. To wybór. Świadoma decyzja, by zbudować trwałą wydajność zamiast wypalenia. To akt odwagi w świecie, który każe nam biec bez tchu.

Jest jeszcze jeden wróg odpoczynku – bodźce. Za dużo wszystkiego. Dźwięków, powiadomień, informacji, ekranów, zadań, ludzi. Przebodźcowanie to stan, w którym mózg mówi: „Nie ogarniam, wylogowuję się”.

Efekt? Rozdrażnienie, trudności z koncentracją, bezsenność, spadek nastroju. Nasz mózg, który ewoluował przez tysiące lat, żeby skupić się na ograniczonej ilości bodźców – dziś musi poradzić sobie z ich tysiącami. Non stop. A gdy w końcu masz chwilę ciszy, to czujesz niepokój. Bo cisza stała się nienaturalna. Nieznośna. Znasz to uczucie, gdy sięgasz po telefon co 30 sekund, nawet jak nic się nie dzieje? To nie nawyk. To objaw uzależnienia od bodźców. A każdy nowy bodziec to kolejne zmęczenie dla mózgu. I mniej przestrzeni na myślenie, refleksję, kreatywność. Dlatego (choć nie tylko dlatego) w social mediach jest tak wiele głupoty. Bo jest tam ogrom ludzi przebodźcowanych, którym puszczają nerwy i w sposób ograniczony intepretują dane. Jak również dlatego, że jest tam wielu ludzi, którzy to wykorzystują dla swoich celów.

Nie sposób rozmawiać o action bias – czyli naszej wewnętrznej potrzebie nieustannego działania bez sięgnięcia po jedno z najtrafniejszych i najbardziej gorzkich określeń współczesnych realiów: „kultura zapierdolu”. To nieformalne, ale okrutnie celne sformułowanie opisuje zbiór przekonań, które wtłacza się w nas od lat, że wartość człowieka mierzy się ilością zadań, godzin spędzonych przy biurku, poziomem zmęczenia i przepełnionym kalendarzem. Że trzeba „cisnąć”, „dowozić”, „być o krok przed”. Że tylko wtedy zasługujesz na szacunek, pieniądze, awans… a może nawet na to, by po prostu odpocząć. Choć potem i tak nie odpoczywasz, bo już nie umiesz.

Ta kultura to pułapka w najczystszej postaci. Bo kiedy non stop działasz, to nie masz przestrzeni, żeby zadać sobie jedno z najważniejszych pytań: Po co? Z czasem zaczynasz działać automatycznie. Bez refleksji. Bez głębszego sensu. Praca staje się tylko serią zadań do odhaczenia, a życie przypomina pas startowy, z którego nigdy nie da się wzbić. Znika radość. Znika satysfakcja. I nawet jeśli osiągasz kolejne cele, nie czujesz nic – oprócz zmęczenia i wewnętrznej pustki. Bywa, że szukasz wtedy toksycznych bodźców, by cokolwiek jeszcze czuć. Bywa, że to alkohol, narkotyki, seksoholizm, popsychologia. Co gorsza, kiedy od lat funkcjonujesz w takim trybie, to zatracasz się. Działasz dalej, bo nie znasz już innego sposobu by być. Bezczynność wywołuje lęk, potęguje nerwicę. Odpoczynek wydaje się zagrożeniem. Twoja wartość została wdrukowana w produktywność i w zapierdol.

Dlatego nie powinno dziwić, że coraz więcej firm zaczyna mówić o wellbeingu, o zdrowiu psychicznym, o równowadze między życiem zawodowym i prywatnym. I choć wielu odbiera to jako kolejny marketingowy trend, prawda jest bardziej prozaiczna: to już nie luksus, to konieczność. Bo wypalony pracownik, to nieefektywny pracownik. A wypalony pracoholik – to smutny, zamknięty w sobie nerwowy człowiek, który przestaje widzieć sens nie tylko w pracy, ale czasem i w życiu.

Jeśli chcemy naprawdę zrozumieć mechanizm action bias, musimy spojrzeć szerzej – na systemy, które kształtują nasze myślenie. Bo to nie tylko kwestia psychologii jednostki. To problem kulturowy i społeczny. Czasem też pokoleniowy. A jego skutki widać wszędzie: w statystykach wypalenia, w rosnącej liczbie zaburzeń lękowych, w chronicznym zmęczeniu, które stało się „normalnym” stanem.

Rekapitulując…

Czasem najlepsze co możesz zrobić, to nic nie robić.
Action bias to sygnał, że coś w naszej kulturze i sposobie życia nie działa. Że daliśmy się wciągnąć w mit wiecznej produktywności, w którym odpoczynek to wstyd, a „nicnierobienie” to grzech.
Ale może czas spojrzeć na to inaczej. Może właśnie „nicnierobienie” jest najtrudniejszą i najbardziej wartościową umiejętnością, jakiej możemy się dziś nauczyć i jaką możemy dać sami sobie, oczywiście w sytuacji, gdy możemy nie robić przez jakiś czas nic…

Odpocznij dobry człowieku.

LINK:

https://dobryhr.eu/efekt-pollyanny-niezdrowy-optymizm/

Autor: Jakub Iciaszek
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Potrzebujesz profesjonalnego CV lub doradztwa kariery?
A może marketingu na Linkedin lub strategii marketingowej?
Masz problemy z rekrutacją pracowników?
Zapoznaj się w takim razie z moją ofertą.

LINK:

https://dobryhr.eu/oferta/

Zapraszam do kontaktu.

UDOSTĘPNIJ ARTYKUŁ